|
Jerry Cantrell o Jamesie
Hetfieldzie
“Początkiem roku [12 maja]
wspólnie z Seanem [Kinney, perkusista Alice In Chains], Nieco później, na trasie po Europie, graliśmy w Nürburgring [na festiwalu Rock am Ring] czy gdzieś tam. James miał akurat dzień wolny, wpadł do nas i na zasadzie: „Zróbmy to!, chciał powtórzyć. Byliśmy nieźle zaskoczeni – jeśli byłeś kiedykolwiek w trasie to wiesz, że dni wolne są na cenę złota. Minęło już kilka ładnych lat od momentu, gdy wolałem nie utrzymywać kontaktów z Jamesem. Znacznie bliżej byłem Larsa. Ale ostatecznie ja i James znaleźliśmy się w tym samym miejscu i spędziliśmy trochę czasu razem, to chyba to co nazywam złośliwością świata. Czy bardziej wolę Jamesa od Kirka? Jako gitarzystę – zdecydowanie. Nie mam nic do Kirka – to co wnosi w Metallikę również jest bardzo ważne. Ja wywodzę się jednak ze szkoły rocka Malcolma Younga, nastawionej bardziej na rytm i pisanie piosenek. Każdy ci powie, że nie jestem solistą wirtuozem. Ta szkoła uczy równocześnie trzymać rytm, ton, uczucie i właściwą aranżację. Według mnie także James pochodzi z tej szkoły.
James Hetfield, dla mnie, jest doskonałym przykładem bycia człowiekiem. Zostawmy spuściznę muzyczną na boku. Po prostu droga, którą podąża przez życie, wybory, których dokonuje i inne rzeczy, które wpływają na niego – tym mnie naprawdę inspiruje. Oczywiście zmienił on też muzykę. Wyniósł underground do skali światowej. Metallica to dla mnie wielka rzecz, tak jak dla każdej kapeli hard rockowej czy metalowej. Czy zapisze się w historii jako ikona rocka? Już się zapisał. Jest jej ojcem chrzestnym.” |
