|
Wywiad z Larsem
27.05.2007
15
minutowy wywiad na żywo z Larsem Ulrichem podczas radiowej
audycji "The Opie & Anthony Show" miał miejsce w ubiegły
piątek, 25 maja.
[o koncercie Heaven and Hell w
Los Angeles]
“Wspólnie z Jamesem jakieś 3 tygodnie temu poszliśmy zobaczyć
Heaven and Hell – wiesz, Sabbath z Dio. Koncert był naprawdę
zajebisty, nieźle mnie podjarał. Tym bardziej, że oni grają jako
support na jednym z naszych koncertów w Europie tego lata, co
jest czymś niesamowitym, bo wiesz, to my powinniśmy im otwierać
koncerty. Bill [Ward, perkusista Sabbathów] to zawsze będzie
Bill, ale nie był on w najlepszej formie ostatnimi laty, więc
jeśli ktoś ma go podmienić to Vinny [Appice, obecny perkusista
Heaven and Hell ] jest tym kimś.
Sam koncert był nieziemski, naprawdę nieźle mnie podjarał,
zagrali z zębem, było sporo energii. To było parę dobrze
spędzonych godzin. Dobrze się bawiłem. Staliśmy z Jamesem w
strefie realizacji dźwięku, Hetfield kiwając głową w miejscu,
skąd dobywało się oświetlenie wyglądał niesamowicie. Już dawno
nie widziałem Jamesa tak podekscytowanego, co oczywiście
udzieliło się nam wszystkim.”

[o
nagrywaniu nowego albumu]
„Ostatnie 4-5 tygodni spędziliśmy w Los Angeles, nagrywając
wszystkie backing tracks, wspólnie z Rickiem Rubinem, na nowy
album. Skończyliśmy to jakiś tydzień temu, po czym wróciłem do
San Francisco, gdzie w poniedziałek urodziłem syna, dokładnie
rzecz biorąc nie ja tylko moja lepsza połowa. Dziś jest moja
pierwsza noc w domu od dłuższego czasu, pokój obok mam
trzydniowe dziecko wraz z moją panią. W związku z tym mamy
właśnie chwilową przerwę, po której zaczynamy przygotowania do
koncertów w Europie, gdzie posiedzimy około 3 tygodni. Zagramy
kilka koncertów, przyjedziemy na parę festiwali, pobawimy się tu
i ówdzie a potem, w sierpniu, znów wracamy do L.A., aby skończyć
nagrywanie płyty.”
[o
coverach Mercyful Fate]
„Mercyful Fate jest jedną z dwóch, może trzech kapel, które
ukształtowały brzmienie Metalliki, inne to Diamond Head, i
jeszcze może ze dwie kapele. Wracając do lat ’81-’82, kiedy to
zgrywaliśmy się ze sobą, Mercyful Fate było główną inspiracją,
więc gdy przyszła pora, aby nagrać kilka coverów i oddać honor
kilku ludziom, którzy utorowali nam drogę, to Mercyful Fate...
nie wiem jak dużo ludzi nas słuchających wie kim jest Mercyful
Fate, ale oni mają kilka pokręconych kawałków, więc wiesz...
dużo naszych, jak by to powiedzieć, bardziej progresywnych stron
pochodzi od nich, ale miałem ci powiedzieć o samych coverach –
nagrywaliśmy ja jakoś w latach ’97-’98. Obserwowanie, jak James
próbuje zaśpiewać materiał Kinga Diamonda, o jakieś dziewięć
oktaw wyższy, który chyba już tylko ptaki mogły usłyszeć, to był
dopiero widok, coś wielkiego. Fate zawsze będzie wielką sprawą w
karierze Metalliki, jakiś czas temu oni grali z nami w Europie,
i nawet pokazali się na scenie – przewracając wszystko do góry
nogami. W dobrym tego słowa znaczeniu [śmiech].”
[o roli
supportu przed The Rolling Stones]
“To było w ostatnich latach – jakieś półtora roku od dzisiaj, w
San Francisco. Byliśmy w środku czegoś w rodzaju zastoju po
trasie “St. Anger”, aż pewnego dnia wiadomość: “Stonsi chcą
wiedzieć, czy zagracie przed nimi w San Francisco”, na co
my: ”jasne, że chcemy, powiedzcie tylko gdzie i kiedy a
będziemy tam”. Nie graliśmy przed nikim od wielu lat, ale
jeśli mamy przed kimś zagrać, to przed Stonsami.
Podczas drugiego koncertu – graliśmy dwa pod rząd – pani
ochroniarz z pięcioma walkie-talkie podeszła i zapytała czy
chcemy fotki z The Rolling Stones. Na co my: ”wiesz co, w
sumie czemu nie”. Po naszym koncercie znów przyszła i
powiedziała: “OK, bądźcie gotowi w 5 minut” czy coś w tym
stylu. Wróciła, eskortowała nas w pewne miejsce w tunelu
wyjściowym na stadion, i powiedziała: “Czekajcie w tym
miejscu”. Czekaliśmy więc tam wspólnie z kapelą Everclear,
która tez grała w tym dniu, oni czekali w swoim punkcie ‘X’.
Podeszliśmy i zagadaliśmy więc do kolesi z Everclear: ”jak
tam wasz koncert?”, na co pani ochroniarz powiedziała:
”nie, Metallica czeka w tym miejscu, kolesie z Everclear w
tamtym.” Nasza reakcja: „Whoaaah”. Jakieś 5 minut
później przyszli Stonsi i przysięgam, że nawet się nie
zatrzymali, zwolnili nieco krok, na tyle tylko, aby Everclear
mogli zrobić z nimi dwa czy trzy zdjęcia. Następnie przyszli
tam, gdzie my staliśmy, popatrzyli na nas... nie, tylko Charlie
Watts powiedział ’Hello’ i chyba Keith Richards kiwnął
głową, czy coś w tym stylu. Mick Jagger popatrzył na nas tak,
jakbyśmy mieli być źródłem jego zapalenia płuc albo czymś
podobnym – ten wyraz zdegustowania na jego twarzy. Zwolnili na
tyle, aby fotograf mógł zrobić dwa czy trzy pstryknięcia i
odeszli. Po czym pani ochroniarz podeszła i powiedziała:
“Jeśli zespół zaakceptuje zdjęcia to wyślemy wam odbitki.”
Tak w prostych słowach można by podsumować nasze doświadczenia z
The Rolling Stones [śmiech]. Samo bycie na scenie było
niesamowite, ta otoczka i w ogóle, ale to co sami sobą
zaprezentowali zostawiło dziwny posmak w ustach... Jeśli my się
tak kiedyś zachowamy mógłbyś podejść i zastrzelić mnie? To była
wielka noc i możliwość bycia jej częścią... kiedyś będę mógł
usiąść i powiedzieć dzieciom: “Otwierałem koncert Iron Maiden,
Deep Purple, otwierałem też The Rolling Stones” , to jest to
do czego się dąży, wiesz co mam na myśli?” |