Konferencja prasowa w Rumunii
25.07.2008
Zapis konferencji prasowej w
Rumunii, pochodzący z
MetalheadTV.com.

Jak wygląda Rumunia
po 9-letniej przerwie?
Kirk: Jest deszczowa... Przylecieliśmy tutaj 1.5
godziny temu. I te półtorej godziny spędziliśmy w
korku. Dobrze jest być ponownie w Rumunii. Ostatnim
razem daliśmy tu dobry koncert i na to też mam
nadzieję dzisiaj. Miasto zmieniło się trochę przez
ten czas, jest bardziej zachodnio, zmieniła się
architektura, ale dobrze jest tu być ponownie.
Rob: A ja tutaj nigdy nie byłem. Więc jestem tym
bardziej podekscytowany.
Jakie jest znaczenie
grobu przedstawionego na okładce "Death Magnetic"?
Kirk: Nie ma tutaj jednego jasnego przekazu. To
raczej obraz, który można na różne sposoby
interpretować. Oczywiście możecie to interpretować w
najprostszy sposób - to grób, który oznacza śmierć,
otoczony polem magnetycznym, a więc odniesienie do
tytułu albumu.
Rob: To tak jak z tym doświadczeniem. Widzieliście
to pewnie wiele razy, magnes a naokoło niego
obiekty, które przyciąga. Śmierć otacza nas każdego
dnia. Każdy wybiera sobie zabawki związane ze
śmiercią. Jeden wybierze samobójstwo, a inny obcuje
z nią chociażby surfując na ogromnej kilkumetrowej
fali, albo uciekając przed bykami w Pampelunie. I to
właśnie jest dla mnie "Death Magnetic", tytuł, który
ma wiele znaczeń. Gdy wysłuchacie nowych numerów,
poznacie teksty będziecie mogli bawić się w ich
interpretacje. Ale motywem przewodnim tych piosenek,
bez wątpienia będzie śmierć... A w ogóle to nie
możemy doczekać się, kiedy będziecie mogli posłuchać
albumu!!!
Jak brzmi "Death
Magnetic"?
Kirk: Oczywiście znacznie różni się od brzmienia St.
Anger. Jest to zauważalna różnica. Jak wiecie album
produkowała inna osoba, również inżynier dźwięku był
inny - Greg Fidelman. Samo to w sobie czyni ten
album innym. Niezależnie od tego czy płyta
przypadnie do gustu słuchaczom czy nie, wiesz,
zmagamy się z tym już od dawna. Od czasów Ride the
Lighning jednym się podobamy, inni zarzucają nam, że
się sprzedaliśmy i skończyliśmy (śmiech). Po paru
dekadach, raczej do tego przywykasz. To co naprawdę
się dla nas liczy, to fakt, że my jesteśmy z niej
bardzo zadowoleni i usatysfakcjonowani. To jest
ważniejsze niż wszystko co powiedzą inni, bo jeśli
chodzi o tworzenie muzyki, jesteśmy bardzo
samolubni. Tworzymy dla siebie.
Rob: Myślę, że St. Anger było płytą bardzo ważną dla
Metalliki z uwagi na ciężki okres czasu. Być może,
gdyby nie St.Anger nasz nowy album nie byłby taki
właśnie jaki jest? Ja widzę nowy album, jako wielki
krok naprzód.
Kirk: Potrzebowaliśmy tego. I St. Anger musiał
brzmieć tak jak brzmiał, ponieważ musieliśmy sobie
udowodnić, że wciąż jesteśmy zespołem. To wielka
różnica między nowym albumem a poprzednim. Teraz
jesteśmy zespołem w całym tego słowa znaczeniu. W
poprzednim przypadku na basie grał Bob Rock i
traktowaliśmy go bardziej jak muzyka sesyjnego. Nowa
płyta to jasna deklaracja, że jesteśmy czterema
zgranymi gośćmi, wspólnie grającymi, piszącymi
piosenki i tak dalej...
Jak wygląda teraz
atmosfera w zespole?
Rob: Atmosfera była bardzo dobra od samego początku.
Niektóre z motywów na nowym albumie pochodzą jeszcze
z jammów, które urządzaliśmy przed każdym z
koncertów mojej pierwszej trasy. Pisać zaczęliśmy
więc od samego początku mojej obecności w Metallice.
Tak jak mówię, chemia między nami była od początku,
gdy zaczęliśmy koncertować. Ale ten rok spędzony w
studio, pisząc kawałki tylko to wzmocnił. I myślę,
że to słychać na "Death Magnetic", to właśnie nasz
klimat, nasza dusza.
Kirk: Atmosfera jest zdecydowanie świetna. Znacznie
lepsza niż w latach z Jasonem. Rob wprowadził się do
zespołu na całego, wprowadził swoją pozytywną
energię i odświeżenie dla nas.
Rob: Działamy teraz bardzo kolektywnie. Gdy ktoś
stworzył jakiś motyw, a innym się podoba. Stoimy za
sobą murem. Gdy Kirk napisze coś świetnego biegnę do
pozostałych i krzyczę "ej, słyszeliście to! To
jest świetne!" (śmiech). Wspieramy się jak
kompani.
Kirk: Dobre określenie...
Czy jest jakaś
szansa na przeistoczenie się w trzy-gitarowy zespół?
Kirk: Nie
Rob: A co, szukasz roboty (śmiech)?
Opowiedzcie o
coverze Iron Maiden - Remember Tomorrow
Kirk: Debiutancki album Iron Maiden był dla nas
wszystkich ogromnie wpływowy. Ten akurat utwór jest
jednym z lepszych, ale wybraliśmy go także, dlatego,
że bardzo pasuje do stylu, który uprawialiśmy. Jest
melodyjnie, delikatnie, a potem ciężki fragment,
potem znowu melodyjna zwrotka. Potem moment na
solówkę. Po prostu bardzo nam ta piosenka
odpowiadała. Nie chcę zabrzmieć staro, ale sam byłem
fanem Iron Maiden i kupowałem tą płytę w 1980 roku
(śmiech).
Rob: To jeden z takich dynamicznych kawałków,
których mogę posłuchać w swoim samochodzie.
Odpalamy... i jazda!
Co oznacza obecnie METALLICA?
Kirk: To po prostu my. Czterech gości i ich muzyka.
Niezależnie od tego, co tworzyliśmy, czy to ciężkie
kawałki, czy ballady to jest właśnie Metallica. Bo
my je stworzyliśmy, nikt inny.
Jaki był wasz
ostatni koncert oglądany z perspektywy fana?
Kirk: eee... (podpowiedź Roba) a, Rush. Widziałem
też The Police. Obie grupy były fantastyczne.
Rob: Ja ostatnio widziałem Carlosa Santanę. I to
było świetne, bo pierwszym albumem, który kupiłem
jeszcze jako dzieciak, był właśnie album Santany.
Następnego wieczora byłem na koncercie Bjork.
Wierzcie mi lub nie, ale to też był dobry show.
Jak wyglądała sprawa z
podziałami w zespole?
Kirk: Takowe podziały były i zostały dobrze
udokumentowane na filmie Some Kind of Monster. Ale
wzloty upadki pojawiają się w każdym aspekcie. Czy
to zespół, czy to przyjaźń. Zawsze pojawiają się te
gorsze dni.
Rob: Nie bójcie się, dziś to nie jest jeden z tych
dni (cała sala wpada w śmiech).
Czy Internet jest
przyszłością heavy metalu?
Kirk: Internet jest dobrym źródłem dystrybucji i
promocji samego siebie, niezależnie od tego, czy
chcesz nagrać album czy napisać bloga. Wszystkie
drogi prowadzą obecnie do Internetu, ponieważ to
niezwykle pomocne narzędzie. Dziwacznym byłoby nie
używać Internetu w obecnych czasach. Możemy
opublikować jakąś piosenkę albo informację w
Internecie i w minutę rozprzestrzenia się ona po
całym świecie.
Jakie są plany
Metalliki na przyszłość?
Kirk: Poza wydaniem "Death Magnetic" we wrześniu?
Koncertowanie. A potem trochę więcej koncertowania.
Później może jeszcze trochę pokoncertujemy.
