KSIĘGA GOŚCI FORUM KONTAKT

 

GŁÓWNA TEKSTY HISTORIA TRASY FOTKI

 

Konferencja prasowa we Włoszech
28.07.2008


Zapis konferencji prasowej z Larsem i Robertem przed koncertem w Bolonii we Włoszech.




Lars: Dobra Paolo, nawijaj z pytaniem.

Paolo: Dlaczego nazwaliście album Death Magnetic?
Lars: Odpowie Rob (w tym Lars czasie zajmuje się bębnieniem w rytm muzyki płynącej w tle)

Rob: Oczywiście tytuł wiąże się ze śmiercią. Ale jak wynika z historii Metalliki, nasze teksty należy interpretować po swojemu. Dlatego każdemu proponuję wykazać się kreatywnością, narysować swój własny obraz na ten temat. Dla mnie śmierć, to coś co otacza nas każdego dnia. Jest wszędzie i tego nie ominiesz. Z drugiej jednak strony może być jak narkotyk. Ekscytująca i straszna. Gdy surfujesz na wielkiej fali, lub uciekasz przed tonowym bykiem w Pampelunie zadzierasz ze śmiercią...

Lars: Jeśli spędzasz czas z Philem Anselmo (wokalista Down, Superjoint Ritual i wielu innych, niegdyś Pantera - przyp. Ugluk) na backstage zadzierasz ze śmiercią

Rob: ...Jeśli spędzasz czas z Philem Anselmo zadzierasz ze śmiercią. Oczywiście teraz nie mogę wam przybliżyć tekstów i tytułów, ale gdy je już dostaniecie, zamknijcie oczy i kombinujcie.

O nowym albumie:
Lars: Cóż, to muzyka, która odzwierciedla nasze muzyczne "ja" pomiędzy rokiem 2006 a 2008. Rick Rubin chciał abyśmy poczuli się jak w latach 80-tych, gdy nagrywaliśmy ówczesne krążki. Ja osobiście myślę, że po "...And Justice..." uciekliśmy od tamtego stylu tak daleko jak tylko mogliśmy, bo nie chcieliśmy zjadać własnego ogona. Na dwudziestolecie "Master of Puppets" graliśmy ten album w całości na koncertach i to chyba trochę oswoiło nas z myślą, że możemy się inspirować starszymi płytami przy tworzeniu nowej, nawiązywać do nich i... nie bać się ich (śmiech). Idea nowego albumu Anno Domini 2008 była więc taka - zróbmy nową muzykę, inspirując się podobnym sposobem myślenia jak za dawnych lat. W latach 90 dużo myśleliśmy: "zróbmy płytę z symfonią, zróbmy album z coverami, zróbmy płytę bluesową, nagrajmy coś w stylu AC/DC" i tak dalej. Ostatnio zaczęliśmy natomiast słuchać płyt, których słuchaliśmy w latach 85, aby poczuć ten klimat i było to całkiem przyjemne.

Rob: James twierdzi, że umieściłby ten album pomiędzy Masterem i Justice. Ale tak naprawdę ten album ma swoją własną osobowość. On nie brzmi jak Kill'em All, nie brzmi jak Ride the Lightning, nie brzmi nawet jak Master. Ma własną tożsamość i to jest wspaniałe, bo każdy album Metalliki taką tożsamość, jedyną w swoim rodzaju, posiada.

Lars: Proces twórczy był bardzo sielankowy. Nie było żadnego psychiatry Phila, nie było żadnego zrzędzącego producenta. Rick wpadał raz na miesiąc. Na luzie, bez wielkiego wysiłku. Wiem, że wiele osób się zastanawiało nad procesem powstawania St. Anger i nad tym czy to się powtórzy. St. Anger musiał się ukazać, abyśmy istnieli. Nie wiedzieliśmy wtedy, czy ten film skończy się happy-endem. A skończył się. Nie wierzę w przeznaczenie i jakieś pierdoły typu "nic nie dzieje się przypadkiem", ale gdyby nie St. Anger, ten album nie brzmiałby tak jak brzmi. A więc "niech żyje St. Anger" (śmiech).


O Mission:Metallica:
Lars: Ideą Mission:Metallica było udostępnienie fanom odliczania dni do wydania nowego albumu w atmosferze jego powstawania. Za dawnych czasów mieliśmy takie kalendarze z odliczaniem dni do jakiegoś wydarzenia. 27 dni... 26 dni... zrywamy kartki. To coś w tym stylu. Gdy już poznamy dokładną datę premiery albumu, a będzie to mniej więcej w połowie września, na stronie pojawi się licznik dni do wydania płyty. I to właśnie idea tej strony, okraszona filmikami ze studio. Co jadł na śniadanie Rob w środę i tak dalej. Chcemy pokazać tą atmosferę, atmosferę chaosu. Bo tak naprawdę nigdy nie wiedzieliśmy, co będziemy robić następnego dnia.

O Napster:
Lars: O nie... nie słyszałem nic o tym. To był tylko zły sen, który trwał parę miesięcy, nic poza tym. Naprawdę nie interesuje mnie to. Internet jest naszym przyjacielem. Ludzie błędnie interpretują całe to zamieszanie z Napsterem. Tu chodziło o kontrolę. Robię muzykę, wrzucam do Internetu - jest ok. Robię muzykę, ty wrzucasz do Internetu - tu już nie jest fajnie. Zrób sobie muzykę, wrzuć ją, wszystko gra. My chcieliśmy mieć prawo do decyzji, czy wrzucamy muzykę czy nie. Napster chciał tą decyzję od nas zabrać. Nie lubimy jak się nam zabiera prawo do decydowania. To coś w tym stylu (wali pięścią w stół). To było 8 lat temu, zrobiliśmy co w naszej mocy. Obecnie mamy jedne z fajniejszych stron internetowych w sieci. Mamy wspaniałe LiveMetallica, jestem z naszych stron bardzo zadowolony.

Rick Rubin a Bob Rock:
Lars: To całkowite odmienności. Bob Rock jest muzykiem. Jest muzycznym mentorem. Usiądzie i powie ci jak coś zagrać, aby brzmiało dobrze. Rick Rubin daje natomiast opinie. Czy coś jest bardzo dobre, niezłe, lub nie całkiem. I właśnie to robił.

Rob: Rick to jest taki "piosenkowy doktor".

Lars: Tak jest. Żadnego doświadczenia technicznego w instrumentach. On po prostu zamyka oczy, mieli coś w ręce i mówi: "to jest do dupy" (powszechny śmiech na sali). Tak właśnie robi!

Rob: Tak trochę było, ale Rick to świetny specjalista. Świetny doradca, pomógł nam przy nowej płycie wielokrotnie swoimi doskonałymi sugestiami, jak chociażby z tonacją. "Dlaczego nie zagracie tego tak? Dlaczego nie dostroicie się do Jamesa? Jamesa głos brzmi lepiej, agresywniej przy innej tonacji". Rick jest naprawdę sprytny, co dało albumowi nową świeżość, której ludzie od dawna nie mieli okazji zaznać.

O sposobie pisania piosenek na St.Anger i Death Magnetic:
Lars: St. Anger był eksperymentem, tak jak mówiłem, zakończyło się to happy endem. Przy powrocie do innego pisania piosenek było trochę obaw, że powrócą kłótnie, problemy. Ale wszystko się układało. Mamy siedzącego tutaj gentlemana, który idealnie wpasował się w zespół. Gdy tworzymy z Jamesem, on po prostu potrafi się w to idealnie wtopić.

Rob: Gdy lecą już na siebie z pięściami, to ja ich rozdzielam jako pierwszy (śmiech). Oczywiście żartuję. Ale to co mogę powiedzieć... Gdy dołączyłem do zespołu James wydawał się być bardziej wrażliwy. Natomiast przy nagrywaniu nowej płyty, powrócił ten pazur, energia, chęć do pracy. Sami wiecie, że u Jamesa przez ostatnich parę lat wiele się działo. Jest w nim ogień.

 

 

GŁÓWNA TEKSTY HISTORIA TRASY FOTKI