Metallica
o oczekiwaniach fanów i powrocie do korzeni
08.08.2008
MTV
kontynuuje publikowanie artykułów i wypowiedzi
członków Metalliki na temat Death Magnetic. Tym
razem uwaga redaktorów padła na przysłowiowy 'powrót
do korzeni', oraz kwestię zadowolenia swoich fanów.

Czy Death
Magnetic może być kolejnym wielkim dziełem, powrotem
do korzeni, którego tak domagają się fani od wielu
lat?
James:
Nie wiem. Z jednej strony tak, z drugiej nie.
Ostatnią rzeczą jakiej pragnę jest fakt, że ktoś
pomyśli 'Och, powrócili do stylu Puppets, bo to był
ich najlepszy album, zrobili to, bo tego
chcieliśmy'. Jeśli zaczniemy pisać piosenki dla
swoich fanów, będzie w tym coś niedobrego. Fani mogą
myśleć, że wiedzą najlepiej, ale hej! to ja jestem
tu rozgrywającym w naszym zespole. Koniec końców,
musimy napisać ten materiał, bo kochamy to robić i
płynie to prosto z naszego serca. Dlatego właśnie
ludzie się z tym utożsamiają. Jeśli zaczniemy pisać
dla nich ,stracimy sens.
Zdajemy sobie sprawę, że ten album był naszą
esencją. Była tam młodość, było w tym albumie
przysłowiowe 'to coś'. To wspaniały czas na wydanie
takiego albumu. Old-schoolowy metal przeżywa wielki
powrót, tak wiele osób chce go grać, chce słuchać
riffów, solówek. Uwielbiam to i znowu to robimy.
Misją Ricka Rubina było sprawienie, abyśmy odnaleźli
esencję Metalliki. Poczuli się tak jak wtedy,
przypomnieli sobie co myśleliśmy i jakie były nasze
inspiracje. (...) To była dobra praca, ale dla nas
niemożliwym jest powrót w czasie. Możemy się ubrać
jak w 1986, ale nie będziemy tam ponownie. Przez
tyle razem przeszliśmy, że nie możemy wymazać
wszystkiego co się przez ten czas stało.
To co naprawdę ma dla nas sens, to ten głód i
wyzwanie, aby zaimponować. Rick powiedział 'macie do
napisania setlistę, wasz następny album będzie
setlistą najlepszych waszych piosenek, jakie macie
do zaoferowania. Tak jakbyście musieli szukać
wydawcy, aby wydać album.'. I to była dla nas
świetna misja.
Ale czy
krytyczne uwagi fanów wywarły swoje piętno na
procesie pisania i nagrywania? Czy Metallica czuła,
że ma coś do udowodnienia na Death Magnetic?
James:
To możliwe, ale kluczowe są zawsze nasze własne
emocje. Nie możesz błądzić, jeśli idziesz za głosem
serca, tak to wygląda. Jest nam bardzo wygodnie,
jeśli nasza grupa fanów dobiera się naturalnie. Nie
musimy ich uszczęśliwiać, bo to jak próba
kontrolowania świata. Nie możesz tego robić. Jeśli
oni poczują tą muzykę, będą z nami. Jeśli nie
polubią albumu, być może odejdą. I to jest OK. To
oznacza, że pojawią się wolne miejsca dla innych
ludzi.
Dla Kirka
Hammetta, Death Magnetic raczej nie jest powrotem do
old-schoolowego brzmienia zespołu, lecz jego
aktualizacją.
'Patrząc w przeszłość, widzimy jaka muzyka
odgrywała swoją rolę dobrze i staramy się ją
aktualizować'.
Lars twierdzi natomiast, że zespół jest krytykowany
już od tak dawna, że on nawet tego nie zauważą.
Zespół ewoluował, ponieważ jego członkowie
ewoluowali. Jest dumny z faktu, że niezależnie od
tego co robili, zawsze było to szczere.
'Zawsze była w Metallice ta melodyjna strona,
strona, która kwitła w pragnieniu przełamania
wszelkich stereotypów i pragnieniu kreatywnego i
muzycznego wykazania się. Myślę, że wiele rzeczy,
które nagraliśmy sprzeciwia się konserwatywnemu
sposobowi myślenia w heavy metalu i hard rocku. I to
jest OK. Zawsze żyliśmy sobie w naszym małym świecie
i nigdy tak naprawdę nie musieliśmy nikomu
odpowiadać, poza sobą, wciąż jednak pozostając w
niesamowitych relacjach z fanami.
Posłuchajcie, nie jesteśmy sprzedajną pastą do
zębów. To nie jest produkt. Ludzie, którzy są z nami
wiedzą, że mamy tą niewygodną, czasami wręcz
perwersyjną potrzebę przełamania stereotypów i
potrzebę pójścia w stronę jaka nam się tylko
spodoba. Czasami taka strona okazuje się błędna, ale
przynajmniej to zróżnicowana i szczera przejażdżka.
Nigdy nikomu nie wciskaliśmy ściemy jeśli chodzi o
tworzoną muzykę. Trzymanie się czegoś, czego ludzie
po tobie oczekują, jest w rzeczy samej czymś, co
mnie zupełnie nie interesuje.'
