Lars i James
o ...And Justice For All
09.08.2008
MTV
w kolejnej publikacji z planu wideoklipu "The Day
That Never Comes" nawiązała w rozmowie z Larsem i
Jamesem do zbliżającego się w przyszłym miesiącu
dwudziestolecia wydania "...And Justice For All".
Lars Ulrich:
Justice był dla nas
oczywiście wielkim osiągnięciem. Wyczerpaliśmy na
tym albumie koncept Mastera i Ride the Ligthning jak
tylko mogliśmy. Nie było już możliwości dalszej
drogi i jestem dumny z faktu, że ten album wiąże
wszelkie nasze progresywne cechy z lat
osiemdziesiątych.
Płyta jest już wiekowa. Okraszona bardzo
specyficznym brzmieniem, dzięki któremu płyta ma
jedyny w swoim rodzaju klimat. Wielu artystów,
których cenimy wypowiadało się pozytywnie o tym
materiale, wspominali, że byli natchnieni przez
Justice i przez jego brzmienie. Jest to dla nas
oczywiście wspaniałe. Ten album zaprowadził nas
również do pewnego końca. Gdy wróciliśmy z trasy
promującej w 1989 roku, pomyśleliśmy "nie mamy już
nic do zaoferowania jako Metallica w tej formie", co
pociągnęło za sobą ogrom nowych przygód.
Gdy myślę o wszystkich albumach, które nagraliśmy,
trudno mi jest oderwać opinie na temat muzyki od
doświadczeń, które wówczas przeżywaliśmy. Gdy o tym
myślę, mam zarówno gorące jak i zastanawiające
wspomnienia.
James Hetfield:
Album sam w sobie był pokazem tego, co potrafimy i
co jesteśmy w stanie grać. Umieściliśmy sześć riffów
w jednej piosence? Umieśćmy osiem, niech szaleństwo
trwa! Słucham sobie tego albumu i wydaje mi się, że
jest bardzo progresywny. Dźwiękowo album posiada
trochę niedociągnięć, ale chcieliśmy iść do przodu
po Master of Puppets. Po wydaniu tej płyty, byliśmy
w długiej trasie. Pierwsze koncerty na wielkich
scenach, pirotechnika, efekty specjalne, większa
teatralność.
Miksowaliśmy album, będąc na trasie. To oczywiście
żadna wymówka dla jego brzmienia, ale nasze uszy
były zmęczone. Ale to nieważne, zawsze gdy spytam
ludzi, który album jest ich ulubionym, część z nich
wskaże Justice. To świetne, że ludzie odnajdują się
w różnych naszych epokach.
Ale czy jest to
ulubiony album Jamesa?
Nie za bardzo. Jeśli przesłucham piosenka po
piosence, na pewno stwierdzę, że kilka z nich jest
absolutnie świetnych, podobnie jak przed momentem,
gdy słuchałem ReLoad. Ale jako album i okres czasu
Justice nie jest dla mnie najlepszym wspomnieniem.
Piosenki są dobre. Musiałbym jednak wymazać z
pamięci tamtejsze dni, aby je w pełni docenić.
Jaka więc płyta jest
ulubioną w dorobku zespołu?
Kolejna. Zawsze jest nią kolejna. Uważam, że
Death Magnetic jest świetnym albumem. Ale zawsze
można nagrać coś jeszcze lepszego. Święty Graal
gitarowego brzmienia? Nie zdobyłem go jeszcze, ale
zdobędę – na kolejnym albumie. Napiszę idealne,
perfekcyjne piosenki na następnym albumie. Zawsze
jest głód aby zrobić to jeszcze lepiej.
