Metallica o
pracy z Rickiem Rubinem
27.08.2008
Tworząc
4 albumy pod rząd, Metallica zdała
się na talenty Boba Rocka, człowieka który w trakcie
swojej prawie 30-letniej kariery pracował z takimi
jak The Cult i Mötley Crue.
Chłopaki zaufali Rockowi po tym jak w 1991 roku
prowadził ster w procesie nagrywania ich
przełomowego albumu Metallica, po czym zatrudniali
go przy tworzeniu kolejnych płyt studyjnych – Load,
Reload i St.Anger.
Jednak w 2006 roku muzycy ogłosili rozwiązanie 15-letniej współpracy z Rockiem, dodając że będą szukali nowego producenta dla swojego dziewiątego albumu studyjnego. To, czego poszukiwali, odnaleźli w Ricku Rubinie, jednym z najważniejszych producentów ostatnich dwudziestu lat, znanego ze współpracy ze Slayerem, Red Hot Chili Peppers, Neilem Diamondem, Weezerem, Rage Against the Machine i Jay-Z.
James Hetfield powiedział, że po rozpoczęciu prac
Rick Rubin rzucił zespołowi wyzwanie, aby wrócić do
sposobu w jaki myśleli w 1985 roku, kiedy to pisali
i nagrywali Master of Puppets. Chciał, aby wrócili
do tamtego stanu umysłu, by wydobyli z pamięci tamte
doświadczenia, wpływy i wszystkie elementy które
sprawiły, że nagrali coś co do dziś uznawane jest za
ich największe dzieło.
„Aby ukończyć te misję, musieliśmy zrzucić sporo bagażu”, mówi Hetfield. „Musieliśmy trochę mocniej się skupić, szybciej podejmować decyzje, pogodzić się z tym że sporej ilości materiału mówimy „Nie”, musieliśmy też szybciej wybierać co zostaje a co odpada”.
Rubin chciał przerwać nawyki Metalliki, których ta nabrała pod skrzydłami Boba Rocka i próbował przejść przez Death Magnetic zupełnie inną drogą.
“Jedną z najfajniejszych propozycji Rubina było to, żebyśmy wstali i dali czadu, tak jak to robimy na scenie”, mówi Robert Trujillo. „Tak też zrobiliśmy i to tchnęło dużo życia w podstawy nowych utworów. Doszło to do takiego punktu, że przesłuchując ścieżki, stałem i machałem głową. Nigdy wcześniej tak nie robiłem w trakcie nagrywania. To wspaniały ‘song doctor’, ma świetny słuch
Według Kirka Hammetta, styl Rubina był znacznie inny niż ten, prezentowany przez Boba Rocka. On nie kontrolował tak mocno tego wszystkiego. Właściwie, to rzadko kiedy był w studio.
Świetną rzeczą w pracy z Rickiem jest to, że nigdy nie ma go w pobliżu - mówi.
Przyznaję, że jest to bardzo mocny punkt, bo każe nam wziąć na siebie cały ciężar pracy, planowania, pisania i nagrywania. Oczywiście, Rick był obecny podczas części procesu – gdy nagrywaliśmy wokale i perkusję – ale to, że byliśmy odizolowani w naszym studio i sami pracowaliśmy nad piosenkami, robiło wielką różnicę, ponieważ nasze brzmienie pozostało nieskażone. W ten sposób wydobyliśmy więcej Metalliki niż poprzednio z Bobem Rockiem.
Hetfield zgadza się, że choć Rick jest solidnym producentem, jego styl jest diametralnie inny.
Rick nie jest takim producentem jak Bob Rock, który w każdej chwili jest do twojej dyspozycji, trzyma cię za rękę, pomaga zrobić kolejny krok. Rock dbał o wszystko i grał w studio wiele ról. Rick Rubin? Żadnych ról. Rick przychodzi i mówi: ‘No dobra, to gdzie są piosenki? OK, to jest dobre. To nie jest takie dobre. Więcej tego, mniej tego – do zobaczenia za parę miesięcy. Cześć’. Właśnie tego potrzebowaliśmy – tej brutalnej szczerości by się przez to przebić. I to zadziałało.
Metallica przyznaje, że to przeszłe dokonania Rubina zainteresowały ich nim, jako producentem płyty. Chcieli więcej dosłownych i mocnych uwag. I to jest to, co od Ricka otrzymali.
To, co nagrał ze Slipknotem, System of a Down, i nawet płyty Johnny`go Casha które wyprodukował – na których jest jego esencja, na których go słyszysz, słyszysz co się dzieje – właśnie tego chcę – chcę żeby ludzie naprawdę usłyszeli Metallikę”, tłumaczy Hetfield. „Więc na pewien sposób to nagranie ma sporo dawnego brzmienia. Jeśli chodzi o piosenki i sposób aranżowania, mamy tu duże zróżnicowanie – partie instrumentalne, partie szybkie, krótsze piosenki, utwory epickie, balladowe momenty. To nie tak jak St.Anger, w przypadku którego jeśli jesteś zły to to jest twój album, a jeśli nie, to może trzeba się trochę wysilić
Więc, co było najtrudniejszą rzeczą w pracy z Rickiem Rubinem nad Death Magnetic?
Odpuszczenie”, mówi Hetfield. „Pozwalanie Rickowi produkować. To nie jest tak że on ma szczęście – on po prostu ma w sobie coś, nie jest głupi. Wie co będzie dla nas najlepsze, wierzę w to, i musieliśmy zaufać temu procesowi. To było trudne, bo Lars i ja od zawsze kierowaliśmy tym zespołem. Lekko się wycofać, to nie było najprostsze
Źródło: overkill.pl
