Lars
niewzruszony wyciekiem albumu
03.09.2008
Jak powszechnie
wiadomo, Death Magnetic ujrzało światło dzienne 10
dni przed oficjalną premierą. Zasługa to
francuskiego sklepu, który nieopatrznie umieścił
kopie krążka na półkach. We wczorajszej audycji dla
kalifornijskiego radia KITS Lars Ulrich wydawał się
być zrelaksowany i niewzruszony informacją o
incydencie.

Słyszałem o tym. Posłuchaj, jesteśmy dziesięć dni od
premiery. Jeśli cały album wycieknie dzisiaj, czy
jutro, wesołych świąt! Naprawdę będą to miłe dni.
Zaufaj mi. Dziesięć dni i jeszcze jakimś sposobem
nie wyciekło to między wierszami? Wszyscy są
zadowoleni. Jest rok 2008 i to część obecnych
realiów. Jesteśmy zadowoleni.
Myślę, że nasze strony internetowe są jednymi z
lepszych w sieci, jeśli chodzi o dostęp dla fanów, o
interakcję. Wrzucamy tam piosenki, informacje o
tytułach numerów, całą tą atmosferę związaną z
wydaniem albumu przelewamy na nasze strony. To co
robimy od paru lat, to umożliwienie ludziom bycia
częścią tego zespołu. I jak dotąd jest to bardzo
rozrywkowe.
Ludzie z Napstera byli naprawdę bardzo sprytni.
Przedstawili nas jako zespół który jest przeciwko
Internetowi. Jako zespół, który pozwał własnych
fanów. To było sprytne zagranie. Zawsze byliśmy
zwolennikami Internetu i oczywiście dostępu fanów do
Metalliki. Internet to najlepszy sposób, aby
komunikować się z fanami na całym świecie. Przy
okazji St.Anger nie rozgryźliśmy jeszcze tego w stu
procentach, nie znaliśmy wszystkich możliwości. Ale
po tych kilku latach jest naprawdę wspaniale.
W tej chwili na pewno bylibyśmy lepiej przygotowani
na sprawę Napstera. Wtedy miksowaliśmy utwór I
Dissapear, utwór był wciąż nie ukończony, a
dostaliśmy telefon, że utwór już grają w radiu. Jak
to? W jaki sposób? Acha, jest firma o nazwie Napster,
no to zrzućmy na nich plagę nieszczęść (śmiech).
Ludzie narzekali na Napstera, ale gdy przyszło co do
czego jakoś nie mogłem ich zauważyć na około
(śmiech). Ale zrozum, że to było 8 lat temu. Jeśli
ta sprawa wraca, to tylko w takich wywiadach jak
teraz, nie jest to część moich codziennych
przemyśleń.
Podczas audycji 4 września spróbujemy puścić nowe
kawałki. Musimy tylko napisać do naszych przyjaciół
z Francji, aby podesłali nam kopię albumu (gromki
śmiech).
