KSIĘGA GOŚCI FORUM KONTAKT

 

GŁÓWNA TEKSTY HISTORIA TRASY FOTKI

 

O powstawaniu kawałków
07.10.2008


O powstawaniu kawałków - ciąg dalszy.

The Judas Kiss

Kirk: Muzyczna podróż. Odrzuca cię gdzieś daleko, a potem wracasz do początku. Przejażdżka kolejką górską.

Lars: Ja tylko powiem, jakich dwóch piosenek to fuzja. Gymbag to fuzja Punchbag i Gym.

Kirk: Muszę o tym wspomnieć, lirycznie, to co stworzył James jest ponad wszystkim. Poza wszystkim. Łapie słuchacza za szyję i szarpie. Jest tyle poświecenia w tym jak śpiewa.

Cyanide

Kirk: German Soup. Kiedyś ktoś poprosił nas abyśmy zagrali własną wersję S.O.S. w alfabecie Morse’a. Spodobało nam się to na tyle, że wykorzystaliśmy ten motyw w piosence. Piosenka w ponurym klimacie. Cyjanek.. umarłem. Piosenka, która idealnie wpasowała się w swoje miejsce na płycie. Część środkowa ma w sobie trochę wschodniego klimatu.

Lars: Całe to wschodnie brzmienie pochodzi z innej piosenki, która nazywała się Munich (Monachium). Stąd German Soup, wcześniej nazywał się Chicken Soup, po przemeblowaniu German Soup. Witajcie w szalonym świecie Metalliki.

Kirk: Refren jest naprawdę wyjątkowy. Jeden z mocniejszych riffów, który wymyśliliśmy. Zapętla się w specyficzny sposób, jest nieregularny. Jestem strasznie zadowolony z tego jak James zdołał ułożyć wokale do tego riffu.

The Day That Never Comes

Kirk: Numer, który działa na słuchacza tak jak wiele, które wcześniej napisaliśmy. Najpierw czarujemy lekkim, przyjemnym brzmieniem.

Lars: Dobrze, że mam okulary przeciwsłoneczne na sobie, bo moje oczy właśnie przewracają się dookoła.

Kirk: (śmiech). Dalsza część, wgniata w ziemię. Bardzo dużo zmienialiśmy w tej piosence, zanim osiągnęła obecny stan.

Lars: Outro, czyli instrumentalne kilka ostatnich minut powstało znacznie łatwiej. Dosłownie jeden dzień pracy. Nad niektórymi rzeczami po prostu trzeba się pomęczyć, reszta wydaje się sama z siebie powstawać.

Kirk: Podobnie z solówką. Usiadłem do niej, zagrałem, wydawała się pasować do utworu i w ogóle jej potem nie zmienialiśmy.

The Unforgiven III

James: Kto by pomyślał, że historia będzie miała swoją kontynuację? Ale jest to w sumie jedyna piosenka, która była kontynuowana w historii Metalliki. Historia tak naprawdę o konsekwencjach pewnego zachowania. Przebaczaniu i braku przebaczenia. Niemożności wybaczenia czegoś samemu sobie. Długa historia. Tym razem nawiązałem tutaj do statku, który dryfuje na kompletnie pustym, samotnym morzu. Strasznie pokochałem tą ideę osamotnienia. Poza samą historią piosenka może przypominać poprzednie części, jeśli chodzi o strukturę.
Śmieszne jest to, że tytuły wyciekły jakoś wcześniej niż planowaliśmy. Ludzie od razu zaczęli gdybać ‘o rany ale czerstwy pomysł, to musi być instrumental’. Dużo gadania. Czat internetowy. Wpuszczasz dwa wściekłe psy do pokoju i zamykasz drzwi. Walczą sobie i gdy już usłyszą piosenkę, kończy się ta walka. To jest zabawne. Ale tworzy jakieś ciśnienie i oczekiwanie albumu.
Ta piosenka jest dla mnie niebywała, porusza mnie zawsze gdy jej słucham. Zacząłem pracę nad intro do piosenki, gdy Rick Rubin w trzy minuty zdzwonił kilku muzyków i aranżera.

Dodajmy również fakt, że był to utwór za którym najbardziej wstawiał się James. Na dokumencie z tworzenia albumu widać dyskusję Hetfielda z managementem w których padają słowa: ‘Popełnicie wielki błąd, jeśli nie umieścicie tej piosenki na płycie’.


The End of The Line

James: Bez wątpienia inspirowany Thin Lizzy. Cliff Burton był największym fanem Thin Lizzy z nas wszystkich. Wprowadził do Metalliki pojęcie harmonii. Dobrze do tego wrócić, harmonie są bez wątpienia częścią Metalliki. Jeden z riffów (przed zwrotką) jest naprawdę ciężki do zagrania. Jeśli graliśmy ten kawałek za szybko, nie wyrabialiśmy. Jeśli był za wolny, nie brzmiał odpowiednio. Musieliśmy być bardzo precyzyjni.

Źródło: overkill.pl

 

 

GŁÓWNA TEKSTY HISTORIA TRASY FOTKI