|
Lars dla Slitz TV 22.10.2008 Poniżej zapis najciekawszych fragmentów wywiadu z Larsem Ulrichem dla szwedzkiej Slitz TV. Okazuje się, że dziennikarze wciąż potrafią wycisnąć z Duńczyka ciekawe i świeże wypowiedzi. O "That Was Just Your Life"... Piosenka traktuje o tym, jak patrzysz na swoje życie, gdy umierasz. W oryginalnym zamyśle utwór miał rozpoczynać się biciem serca, a kończyć dźwiękiem ze stołu operacyjnego, gdy serce przestaje bić (flatline). Ten drugi pomysł brzmiał jednak głupkowato. Bicie serca sprawdziło się, ponieważ rytmicznie wystukiwanie pulsu zlewa się świetnie z gitarami. Zostawiliśmy więc bicie serca. Utwór nie nawiązuje do śmierci zespołu, a do człowieka, który kona i patrzy wstecz na swoje życie. Żadnych podtekstów.
Internet zapewnia anonimowość. Załóżmy, że nie lubisz Death Magnetic. Jeśli chcesz mi to powiedzieć twarzą w twarz, ujmiesz to pewnie ‘eee, to nie moja para kaloszy, nie podoba mi się’. Ale gdy siądziesz do komputera, napiszesz ‘Lars, ty pizdo, Death Magnetic ssie, umieraj szybko’. W twarz mi tego nie powiesz, bo skopie ci dupę. To dodatek do Internetu, ale czasami trochę ciężki do zgryzienia. Bo James to naprawdę dobry gość i ja też jestem dobrym człowiekiem. James nie powinien umierać, James nie powinien wracać do picia alkoholu, jak niektórzy zwykli pisać. Czasami jest to po prostu dziwne, starasz się to olewać, ale czasami ciężko po prostu przejść obok tego. Doceniam konstruktywną krytykę, niektórzy jednak uprawiają ten sport - nienawidzenie Metalliki. Poświęcają się temu, to ich zajęcie. Ale spoko, oni byli od zawsze, odkąd nagraliśmy Fade to Black. Metallica jako role-model Metallica jako przykład dla ludzi?. Nigdy tego tak nie traktowałem, nie jestem dobry w mówieniu ludziom co powinni robić i jak się zachowywać. Jeśli za czymś się mam wstawić, to za wolnomyślicielstwem, indywidualnością. Nie myśl o tym, co ja sądzę, myśl po swojemu. O aktualnym podejściu do używek... Nie dajemy w gaz, kilka kieliszków czerwonego wina, narkotyki zniknęły z naszego życia. W końcu mam ponad 40 lat. Oczywiście wciąż potrafimy dać ognia, jeśli trzeba. Gdy wszędzie naokoło są znajomi, kończy się na siedemnastu kieliszkach, a o 3 zaczynamy myśleć o zakończeniu tej imprezy. Ale teraz mamy rodziny, żadnych dragów, żadnych ekscesów i lasek. Swoje przeżyliśmy i nikt nie powinien nam współczuć. Metallica a "wyczyny" Motley Crue Nigdy nie pojechaliśmy tak mocno jak niektóre kapele. Nie braliśmy heroiny. Swego czasu piliśmy mnóstwo, próbowaliśmy tego i owego, ale nigdy nie było to hardkorowe. Czytałem książkę Nikkiego i byłem zszokowany. Piliśmy litrami, zabawialiśmy się z laskami, ale nigdy nie było to tak mroczne. Nasza historia nie jest tak dramatyczna jak ich, my byliśmy po prostu imprezującymi kolesiami. To już za nami. Źródło: overkill.pl |
