|
Wywiady z Kirkiem Pora na kilka wypowiedzi Kirka Hammetta. Pierwsze, poniższe, pochodzą z wywiadu dla DesMoinesRegister: „Zobaczyłem
zdjęcie Layne’a Staley’a [Alice in Chains] w rubryce nekrologów
jednego z magazynów. Wyglądał bardzo blado, krucho a zdjęcie
było na tyle dziwne, że zaintrygowało mnie. Przykleiłem je na
jeden z naszych głośników i pozostało na nim przez cały czas
nagrywania albumu. Nie myślałem długo nad tym, komu poświęcimy
nasz album. Wtedy też o James zaczął mówić o męczennikach rock
and rolla i za przykład podał właśnie Layne’a.” „[Z Rickiem Rubinem] Poczułem, że żyję w pełni. Nie ćwiczyłem z wyprzedzeniem dużej ilości materiału, co miałem w zwyczaju robić. Chciałem uchwycić chwilę. I to naprawdę pokazało mi różnicę. Poczułem, że poprawa mojego stylu przebyła długą drogę, ale za to styl nabrał większej wytworności. Włożyliśmy dużo w to, aby upewnić się, że wszystko do siebie super pasuje, czego dawno już nie robiliśmy. Nie wiem czy „nerwowy” to dobre słowo, ale z pewnością czułem się lekko niepewnie wracając do starego stylu nagrywania. Nauczyliśmy się po prostu szanować nasz czas w studio.” „Chcąc być szczerym, muszę przyznać, że gdy pierwszy raz zagrałem z Metalliką pomyślałem, że oni będą fantastyczni, jeśli tylko grałbym u nich gitarę prowadzącą. Gdy już dołączyłem to poczułem, że czeka mnie coś lepszego, wierzyłem w to, że są lepszym zespołem, niż mój poprzedni band. I faktycznie kazali się być niesamowici.” Poniżej fragmenty wywiadu Kirka dla Denver Westwod: “W naszym materiale z lat 80-tych w większości chodziło o pokazanie siekanki [showing off our chops]. Potem na jakiś czas nas to znudziło. Tak po prostu. I ten brak znów nas znudził. Gdy zaczynaliśmy pisać materiał, który przerodził się w Death Magnetic, zdaliśmy sobie sprawę, że bardziej progresywne rzeczy znów brzmią dobrze. Brzmiały dobrze, bo nie graliśmy ich od jakiegoś czasu. Tak po prostu zaczęły brzmieć świeżo. Dużo ma to wspólnego z tym, że Rick Rubin chciał nagrać najlepszy album Metalliki. W jego rozumowaniu najlepszy album Metalliki może być wytyczony tylko tymi samymi ścieżkami co albumy z lat 80-tych.” „Podejście Ricka było prawie takie samo, jak mogłoby być fana, który idzie do sklepu i kupuje nasz album. Wie, czego może oczekiwać od zespołu, a jeśli tego nie dostanie, pójdzie w inną stronę. Wydaje mi się, że on patrząc właśnie z tej perspektywy, a nie z perspektywy muzyka – którą ma wielu producentów – miał czysty obraz tego, jak mamy brzmieć. Nie grzązł w radach: ”tu zagrajcie niżej, a tamto D wyżej”. I to było naprawdę świetne, bo muzyczne problemy pozostawiał do rozwiązania nam, jako zespołowi. Pod koniec dnia efekty były dużo mniej zafałszowane. To co nie było za dobre w Bobie Rocku, to jego wrażliwe podejście do tworzenia muzyki, natomiast u Ricka Rubina nie miało to miejsca, bo on nie jest muzykiem.Te nowe kawałki mają dość skomplikowany układ. To nie tradycyjny układ zwrotka-refren, zwrotka-refren-przejście. Naprawdę cieszę się, gdy utwory są nieco większym wyzwaniem.” “Początkowo nie chciałem aby Some Kind Of Monster się ukazał. Ale potem pomyślałem, że być może pozwoli on zrozumieć komuś, że terapia nie jest czymś złym. Wywodzę się z generacji, dla której terapia jest piętnowana, która spotykając się z psychiatrą uważa się za kogoś słabego. Ale po całym moim doświadczeniu, myślałem tylko, że: ”jeśli możemy pomóc ludziom wyjść z sytuacji, w jakiej się znajdują, to nie przeszkadza mi ten film.” Z drugiej strony bardzo cenię sobie swoją prywatność, musiałem jednak pójść na pewne ustępstwa. Jeśli jest gdzieś kapela na granicy rozpadu, być może obejrzą nasz dokument i pomyślą o czymś innym. Dość długo rozmawiałem o tym aspekcie z producentem.” „Wiem, że gdy gram ciężką muzykę to po prostu czuję się dobrze. Prawdę mówiąc sprawia to, że czuję się wspaniale. Gdy jestem przygnębiony, gdy czuję się skończony to właśnie muzyka sprawia, że czuję się lepiej, a tak się złożyło, że właśnie heavy metal emocjonalnie mnie wciągnął. Chciałbym myśleć, że nie ma znaczenia czy jesteś czysty, trzeźwy czy też nie. Nie musisz być ani czysty, ani trzeźwy, ani też cholernie pijany aby poczuć, jak muzyka tobą kieruje. Obecnie metal wydaje się mieć całkiem nieźle. Poziom jest bardzo wysoki, ale podoba mi się to, bo lubię wyzwania. ” „Zawsze byłem bardziej pośrodku. Często gdy Lars i James mieli odmienne opinie, tym czego ostatecznie potrzebowali był ktoś trzeci, ktoś kto byłby wkładem do bezwładu sytuacji. Gdy coś wymagało interwencji to sam pisałem materiał. Wszystko co kiedykolwiek nagraliśmy pochodzi w mniejszej lub większej ilości od jednego z nas i podobało mi się to, dopóki moje kawałki są uwzględniane. Po tym, jak zaczęliśmy pisać razem materiał na St. Anger muszę jednak przyznać, że obecna dynamika między mną, Jamesem i Larsem jest całkiem inna, całkiem inna od wcześniej rzucanych pomysłów to tu to tam. Teraz mamy też z sobą Roberta, który ma to samo podejście i tą samą jakość muzycznych pomysłów. Zdecydowanie cztery głowy są tu lepsze niż dwie.” Źródło: overkill.pl |
