|
Robert dla Bass Player,
część 2 28.11.2008 Oto druga część wywiadu jaki z Robertem prowadził Bill Leigh redaktor naczelny magazynu Bass Player. BP:Cały
czas grasz palcami? R.T.: Używam kostki tylko wtedy, kiedy to niezbędne. Kiedy? Jeśli następuje naprawdę szybki moment, nie mam wtedy nic przeciwko używaniu kostki. Używam wtedy także techniki grania środkowym palcem w tył i w przód, szarpiąc w dół pazurkiem i potem przyciskając strunę, wiec brzmi to podobnie do Ta-ka-ta-ka-ta-ka. Na szybkie momenty, próbuje obydwu technik sprawdzając która brzmi lepiej. Prawie zawsze gram naprzemiennie dwoma albo trzema palcami. Dla mnie to najbardziej komfortowe. Z Metallika dużo się galopuje, a do tego używam trzech palców: serdecznego, środkowego i wskazującego. Potem żeby ulżyć środkowemu, używam wskazującego i serdecznego. Na przykład, partia outra z Ride The Lightining jest szybka i precyzyjna: diga-diga-da, diga-diga-da, diga-diga-da. Wiec gram cyklicznie wskazującym i serdecznym palcem, a druga polowe wskazującym i środkowym, wiec przekazuje ta energie do dwóch pozostałych. Z tego powodu nadużywam mojego serdecznego palca trochę bardziej niż trzeba, ale ta technika się sprawdza. BP:Czy się rozgrzewasz? R.T.: Musze. Zaczynam od gry pentatonicznych wzorów pełnych odciągnięć i innych rzeczy. Robie tak na stojąco - czego wcześniej nie robiłem i chodzę dookoła żeby zapewnić przepływ krwi. Zawsze jammujemy przed wyjściem na scenę i przez pierwsze lata wchodziłem do pokoju, w którym to robiliśmy jako pierwszy i grałem nowe piosenki. Teraz poświęcam na bas kilka godzin, zaczynając od skal pentatonicznych i po prostu chodząc dookoła z instrumentem, żeby się rozluźnić. Potem po godzinie podłączam się i wprowadzam w galop używając prawej reki żeby ją rozgrzać. Ale i tak zawsze robie sobie rozgrzewkę, głównie, dlatego że często zaczynamy od czegoś złożonego albo szybkiego, jak "Creeping Death". BP:Masz fenomenalnie mocne uderzenie, którego używałeś przez lata w Suicidalach i Infeciousie, ale pomiędzy Ozzym i Metallika nie miałeś prawdziwej szansy ich użyć. R.T.: To prawda!(śmiech) Nie zauważyłeś? Używam. Z Metalliką gram dość ciężko i trochę z mojej techniki palcowania jest prawie na granicy uderzenia, ale tylko przy pomocy palców. Jest dużo ataków na progach i zakopywania, tak jakby to było legato robione w dół kciukiem. Ludzie maja skłonność do myślenia, że fani Metalliki i ogólnie fani metalu są rygorystyczni względem tego, co lubią, wiec wiesz, lepiej żebym nie wybił sobie kciuka. "Bezpieczeństwo przede wszystkim" [Seinfeld in the house], ten typ spraw. Ale czasami włączę jakieś uderzenie w małym basowym jammowaniu jakie robie przed "Orionem" i fanom się to aktualnie podoba. Nie uderzałem mimo wszystko od jakiegoś czasu, ale w zeszłym roku powróciłem z moim kciukiem i uderzaniem, i dobrze się z tym czułem. Używam go kiedy krzątam się w domu, nagrywając groovy i pomysły. Teraz mam skłonność do uderzania na strunach B i E z dużą ilością perkusyjnych wstawek. Chce żeby było funkowe, ale brzmiało ciężko z nastawieniem muzyka metalowego robiącego ciężkie legata. Kocham Larry'ego Grahama: mam na myśli to ze jestem jego absolutnym fanem. Tak, gra funk, ale dla mnie jest naprawdę ciężko grającym muzykiem. Gra czysty metal. Jeśli by chciał to on mógłby grac z Metallika. Ale nie idę w jednym kierunku; doceniam każdy styl i każdego muzyka. Mam taki sam stosunek do ludzi takich jak Geezer Butler, Lemmy, Glenn Hughes i Roger Glover, ale dorastałem wychowywany na Stanleyu Clarku, Jaco i Markusie Millerze. Myślę ze dokonania Victora Wooda są zabawne i ekscytujące. Po prostu uważam, ze to niesprawiedliwe, kiedy ludzie porównują mówiąc: "Ten gość jest lepszy niż tamten." i tak dalej. Wszyscy są świetni. Jak mógłbyś porównać Chucka Raineya do Geddiego Lee, albo Willa Lee do Geezera Butlera, albo Victora do Jaco? Tego nie powinno się robić. BP:Musisz wiedzieć ze ludzie będą Cię porównywać do Cliffa albo Jasona. R.T.: Prawdopodobnie. Jesteśmy zupełnie innymi muzykami. Cliff był basista, który grał palcami; był absolutnie niesamowity. Jego pomysły, jego wygląd i to jak grał na basie i jak grał metal, były tak nietypowe. I jego wizerunek na scenie - był tam namacalny. Miał w zwyczaju pytać Kirka o solówki Lynyrd Skynyrd żeby mógł grac je na basie, nie każdy basista byłby w stanie to zrobić. Myślę, że był super. A i Jason był zupełnie inny niż Cliff. Wspaniale prezentował się na scenie i był to bardziej solidny, zwariowany i porażający muzyk dla piosenek które tworzyli, na przykład na Black Albumie. Jason dawał temu wiele życia. Nie mam dla nich nic oprócz szacunku, po prostu mam inne korzenie. W historii tego co stworzyłem i skąd pochodzę jest dużo R&B. Ten element groovu zawsze będzie mi towarzyszył nieważne co się stanie. Lubię grac mocno i całkiem intuicyjnie techniką mojej prawej reki. I wtedy na scenie jesteś tym kim jesteś. Jeżeli miny które robie są czymś w rodzaju filmu egzorcystycznego albo zmieniają się w miny godzilli to niech się tak stanie [śmiech]. Jak udało ci się na początku przygotować się do grania kawałków z albumów Metalliki? Musiałem zachowywać się jak chłopczyk w bance i nie dawać się rozpraszać. Kiedy byłem tu, w San Rafael, po prostu odrabiałem moje prace domowe i próbowałem robić wszystko jak najlepiej umiałem. Nie miałem kontaktu z tym co działo się u mnie w domu w Southern Cal i nie byłem informowany o tym co zaskakującego dzieje się na świecie odnosnie mojego członkostwa w Metallice. Wiesz, miałem czas na myślenie. Ale przez te dwa lata w trasie ciągle uczyłem się materiału. Organizowaliśmy spontaniczne jammowanie w trasie, musiałem opracowywać "Phantom Lord" albo jakąś inna piosenkę, która mi rzucili, wtedy mówili: "Hej, zagrajmy dzisiaj "Metal Militia"!" taaaak, na pewno. Miałem listę piosenek A i B, w pewnym momencie była nawet lista D! Teraz jestem przyzwyczajony do tego wariactwa. Trzeba być o trzy kroki przed tymi gośćmi, albo nawet więcej, bo nigdy nie wiesz jakie dadzą Ci zadanie. Na ostatnich dniach trasy nagle zachciało im się nagrać jakiś tribute album myśląc ze zajmie im to jeden dzien. Po trzech dniach był wciąż jak gówno, a następnego musiałem złapać samolot! BP:Jak udaje Ci się być przed nimi? R.T.: Jeżeli wychwycę jakikolwiek sygnał, że cos się szykuje, skupiam się na tym tak szybko jak tylko mogę, tego samego dnia. Mówią na przykład ze Lemmy będzie grał na festiwalu w Austrii, i od niechcenia wspominają "Wiesz, moglibyśmy zagrać z nim piosenki taką-a-taką. Może nie... nieważne." Nie, uczę się tych piosenek w nocy, na wszelki wypadek. To jest świat Metalliki - to nie tylko bycie w zespole. Nawet jeśli jesteś tylko członkiem załogi, nawet jeśli tylko pracujesz w fan klubie albo przy magazynie jesteś w to włączony. To Cię wciąga, przepracowujesz się, ale w końcu daje Ci to dużo dumy z samego siebie. BP:Masz do tego całkiem zdyscyplinowane podejście. R.T.: Musze w to włożyć sporo wysiłku. Nie podnoszę po prostu instrumentu i wszystko dzieje się samo. Z przynoszeniem nowych ścieżek prawie zawsze wiąże się z przesłuchaniem piosenki i wypróbowaniem kilku rożnych rzeczy. Wtedy znajduje miejsce, w którym miejscu ścieżka współgra najlepiej. Gdzie będzie pasowało niskie B? Jak to będzie pasowało z resztą bez przekraczania żadnych granic, ale aby nie burzyło porządku całości? Podchodzę do tego całkiem analitycznie i kiedy zagram to palcami ważnym jest dla mnie żeby miało to klimat i płynęło samo przez cały czas. O to się staram. BP:Jak twoje wcześniejsze koncerty Cię przygotowały? R.T.: Było zupełnie inaczej, powiem Ci ze w Infecious Groove 80% piosenek, które napisaliśmy były oparte o bas, a inne instrumenty opierały się na mnie. Wiele się nauczyłem o zleceniodawcach [lessis]- więcej własnych opinii podczas pracy z Jerrym Cantrellem nad Degradation Trip. Nawet jeśli cos jest proste, kiedy bas przemawia, chcesz przedstawić swoje ustosunkowanie we właściwy sposób z dobrym tempem i czuciem. Kiedy grałem z Ozzim wiele się nauczyłem, bo musiałem się wzorować na tym co robili jego wcześniejsi basiści. Bob Daisley jest świetnym muzykiem, ale w tym składzie nie mogłem odejść od jego stylu. Musiałem sprawdzać co pasuje. To wyzwanie, ale jednocześnie piękno tej roboty. Dlatego ją kocham. SPRZĘT TRUJILLO "NIE JESTEM JAK NIEKTÓRZY GOŚCIE, KTÓRZY UŻYWAJĄ JEDNEGO BASU," mówi Trujillo. "Używam wielu rożnych instrumentów." Na scenie Robert redukuje liczbę używanych instrumentów do tria nowych customow firmy Yamaha Artist Services z Hollywood. Istnieje wiele modeli custom Fernandesa wzorowanych na jego ulubionym, starym Tobiasie, którego Robert używał do czasu kiedy kilku z twórców z Tobias przeszło do Fernandesa po tym jak Mike Tobias wyjechał z Kaliforni. Są też jeszcze produkowane w Japonii ESPy sygnowane przez Roberta Zon Sonus RT. "Kocham Zony" mówi "Zony zawsze będą obecne w nagraniach." Wzmacniacze i kable Metalliki są ukryte za scena, gdzie technik zajmujący się basem - Zach Harmon śledzi czy nie ma żadnych zgrzytów, przestawia efekty i utrzymuje jego sygnowane basy cztero-strunowe ze strunami ze stali nierdzewnej Dunlop Icon Series (.045, .063, .080, .102) plus niklowana struna B (.130). Każdy z dwóch wzmacniaczy Roberta zawiera parę Ampeg SVT-2PRO. Pozostałe dwa napędzają dwie MESy 4x12 i pozostałe dwa są na zapas. We wzmacniaczach są wmontowane także regulator mocy Furman PL-PRO Power, system mikrofonowy Shure U4, tuner Korga DTR-1000 i dwa procesory pełne pedałów, włączając Electro-Harmonix Q-Tron, SansAmp Bass Driver DI, Sansamp XXL i pedal Boss OC-2 Octave, wszystko napędzane Voodoo Lab Pedal Power połączony z Voodoo Lab Control Pro. Przedwzmacniacz Ridge Farm Gas Cooker działa jak head DI. Po eksperymentowaniu z wieloma instrumentami jego Fernandez z niebieskimi płomieniami stal się jego ulubionym wiosłem do grania Death Magnetic ze sprzętem nagrywającym który w dużym stopniu odbija się na scenie. "Faktem jest ze ciężko mi było stworzyć część mojego brzmienia," wyjaśnia Robert. "Używałem pick-upow EMG, które dobrze się sprawdzały przy ciężkości i brzmieniu. Zawsze miałem dwa z jednym pokrętłem tonu w połowie. Lubię trochę pusty dźwięk [semi-scooped] z niewielkim ucięciem w środku, ale nie chce tym przeciążać głębi, po prostu znajduje miejsce, w którym to pasuje. Lubię gdy głębią działa jak worek treningowy. Nie chce Cię lać po mordzie, chce Cię uderzyć we flaki." WYBRANA DYSKOGRAFIA z Metalliką Death Magnetic [Warner Bros., 2008], z Ozzim Osbournem Down To Earth [Sony 2001], z Suicidal Tendecies Light ...Camera ... Revolution! [Epic, 1990]; The Art Of Rebellion [Epic, 1992], z Infectious Grooves The Plague That Makes Your Booty Move … It’s the Infectious Grooves [Epic, 1991].
Źródło: overkill.pl |
