KSIĘGA GOŚCI FORUM KONTAKT

 

GŁÓWNA TEKSTY HISTORIA TRASY FOTKI

 

Lars dla kanadyjskiego Sun Media
19.12.2008


Poniżej wywiad przeprowadzony przez Lisę Wilton dla Sun Media, w którym Lars nazywa Death Magnetic spełnionym marzeniem.

Czy powiedziałbyś, że nowy album, Death Magnetic, jest powrotem do szkieletu Metalliki?
Nie będę mówił, że tak ani że nie. Coraz więcej z tego, co mówią ludzie i z tego, co ja słyszę, mówi, że wracamy do korzeni. Przysłuchuję się temu z tyłu, drapię się po głowie i myślę, "Cóż, nigdy nigdzie nie odeszliśmy". . Ostatnim razem przejrzałem kilka ostatnich lat naszej działalności i stwierdzam, że były pełne sukcesów, wyprzedanych koncertów i tak dalej. Ale wtedy także zrozumiałem, że może to, co robimy jest czymś więcej niż tym, co ludzie postrzegają jako bycie klasyczną Metalliką. Zakwalifikowanie się do tej kategorii jest dla mnie trudne. Dla mnie to wszystko jest jak pewien rodzaj podróży albo przejażdżki czymkolwiek by nie była. Ale oczywiście jest w tym wiele dobrej woli, dużo miłości do Metalliki. Jest mnóstwo pozytywnej energii i to był wspaniały rok dla nas na różnych frontach.

Czy miałeś pomysł na to, co chciałeś zrobić po tym jak wszedłeś do studia, czy byłeś otwarty na sugestie?
Zawsze byliśmy bardzo otwarci, bo pracowaliśmy pierwszy raz z Rickiem Rubinem. Zmusiliśmy się do tego żeby widzieć gdzie to nas doprowadzi. Kiedy zgłębialiśmy się w to coraz bardziej muzyka stawała się coraz mocniejsza i mocniejsza i trochę bardziej progresywna. Tak nie było na początku, ale na tym właśnie skończyliśmy.

Jaka była atmosfera w studio podczas nagrań?
Na pewno było mniej niezgody niż wcześniej. Było mniej stresu. Rick Rubin miał w sobie coś w rodzaju aury energii Zen. Tworzył otoczenie wolne od stresu. Jest całkiem łagodnym gościem. Nie było pośpiechu podczas nagrywania. Uważam, że wszyscy w zespole się zdystansowali i przez to było mniej niezgody między nami. Jeśli coś poszło źle, wszyscy oskarżaliśmy Ricka zamiast siebie nawzajem, więc było prościej.

Jak zmieniła się wasza machina koncertowania?
Cóż, mam za sobą przesypianie 18 miesięcy w busie plus czas na drzemki, więc definitywnie jest duża zmiana. Ale i tak myślę, że kiedy dorastasz doceniasz to co się dzieje dookoła Ciebie i jesteś bardziej wdzięczny za miłość i wsparcie które dostajesz od zespołu. Nie tak jak wtedy, kiedy masz 22 lata i skupiasz się na tym, żeby się upić, zaliczyć kogoś i nie przykładać tak wielkiej uwagi do tego co się dzieje dookoła ciebie. Gramy więc dwie noce w Calgary przed około 30 000 publicznością i to jest całkiem zadziwiające. Niewiarygodna noc była w Vancouver kilka dni temu i kiedy graliśmy w Edmonton w niedzielę, to tak jakby twoje oczy były bardziej otwarte niż zazwyczaj. Nie kłócimy się, jak w przeszłości. Kiedyś zawsze gdy graliśmy pierwsze dziesięć minut polegało na oskarżaniu się nawzajem... mogłeś tam tylko siedzieć i się skarżyć, a teraz tego nie robimy... jest miejsce tylko na improwizacje.

O czym myślisz, kiedy grasz przed 17 000 ludzi?
Siedzę tam i myślę, "Nie zapomnij następnej partii, która zaraz wchodzi". Więc to jest bardzo skupiony rodzaj energii.

Dalej lubisz grać w Metallice?
Wiesz, ja jestem bardzo zadowolony z tego co robię, ostatnimi czasy nawet jeszcze bardziej.

 

 

GŁÓWNA TEKSTY HISTORIA TRASY FOTKI