James dla kanadyjskiego
Sun Media
20.12.2008
James Hetfield, wokalista Metalliki od
początku założenia zespołu w 1981 w Los Angeles, nie mógł
przewidzieć czegokolwiek z tego, co się wydarzyło. Miliony
sprzedanych płyt, publiczność na całym świecie, zatrudnienie
tego samego fotografa co U2 i Depeche Mode… potem rola złego
ducha, kiedy wytwórnie płytowe postanowiły pozwać fanów za
nielegalne ściąganie muzyki, film dokumentalny o emocjonalnych
problemach zespołu - to szalone. Ale Death Magnetic to
odrodzenie - powrót na ogłuszający, oryginalny kurs Metalliki,
który przytrzymał miłość ich wczesnych fanów. Otoco James miał
do powiedzenia ostatniego wieczoru w wywiadzie tuż przed
ostatnim tegorocznym koncertem w Kanadzie. Wywiad przeprowadził
Fish Griwkowsky dla
Sun Media.
Fish: Jak reagujesz na fakt, że
fani mówią, iż jest to najlepszy album od lat albo dekad? Nie
bierzesz tego za obrazę?
James: To chyba dobrze. Nie,
jest mnóstwo innych rzeczy, które można uważać za zniewagi.
Dobrze się czujemy z każdym albumem, ale ten wydaje się mieć
extra dobry odbiór. Z St. Anger (z 2003), czas pokaże. Nie żeby
uważać nas za Led Zeppelin albo coś, ale za swój trzeci album
Zeppelini zbierali klapsy, a teraz jest to jeden z moich
ulubionych [albumów]. Czas pokaże. [St Anger] musi wymazać
wszystkie sprawy z nim związane. Jak Load ze zdjęciem nasienia i
krwi. I St. Anger i cały film o załamaniu Metalliki. A ten [Death
Magnetic] od razu po wydaniu [zdobył uznanie]. Dosyć
oszałamiające.
F: Jak dużo Rick Rubin jako
producent miał z tym wspólnego, powrotem solówek i długich
utworów?
J: Miał wiele wspólnego ze
sprawieniem, byśmy poczuli się z tym dobrze. Pokazywało się
wiele naszych lęków przed posuwaniem się do przodu jako zespół.
Nie patrz wstecz, bo to oznaka porażki. Spoczywania na laurach,
tycia na kanapie. Po drodze zapomnieliśmy o niektórych istotnych
narzędziach, które czynią nas niezwykłymi. On [Rick Rubin]
pomógł nam objąć naszą przeszłość. Lars (Ulrich) i ja zawsze
walczymy. Ja wolałbym krótszą piosenkę, powiedzieć tą samą treść
w krótszym zdaniu. Jeżeli 8-minutowy utwór brzmi jakby to było
10 minut, to jest problem.
F: Najbardziej
z nowego albumu lubię utwór „All Nightmare Long”. Kogo w nim
ścigasz?
J: Wolę zachować to tak
niejasnym jak to możliwe, żeby mogło wejść do twojego życia. To
prawie się nie udało. Refren jest pozostałością z St. Anger. To
była próba powrócenia do mitów H. P. Lovercrafta, z Thing that
Should not Be i Call of Cthulu. Ten [utwór-ANL] był o Ogarach z
Tindalos, [opowiadanie Franka B. Longa z lat 30-tych, którego
bohater przy użyciu narkotyku penetruje czwarty wymiar;
przekracza czasoprzestrzenie niedostępne zwykłym śmiertelnikom,
ale zwraca na siebie uwagę przerażających ogarów z Tindalos,
które od tej pory go prześladują – przyp. Anini’s] co było
kolejną szaloną sieczką mózgu - o wilkach, co ścigają w
koszmarach, a jedynym sposobem by się od niech uwolnić jest
pozostać z aniołami. Nie możesz uciec nawet poprzez sen.
F: Ludzie wciąż nazywają Kill
’em All z 1983 kamieniem węgielnym. Czy to frustrujące?
J: W żadnym wypadku. To część
nas. Gramy to i mamy to na własność! Tak długo jak nie jesteśmy
nostalgiczni - ‘Tom Jones, zagraj Pussycat!’ Musisz
zagrać Sandman, Seek & Destroy, Nothing Else Matters. Jeżeli ich
nie grasz na żywo… Jeśli jesteś młodym nastolatkiem (dzisiaj),
Kill ’em All ma dużo sensu.
F: Widzieliśmy film - czy
terapia zakończona?
J: Taaa, jesteśmy uleczeni
(śmiech). Jesteśmy mniej ostrożni a bardziej świadomi.
F: Oglądanie tego filmu musi być
[dla ciebie] okropne.
J: Widziałem go kilka razy.
Kiedy jesteś aktorem i wchodzisz do kina, gdzie puszczają twój
film, jesteś dumny. „Spójrz na moje umiejętności!”. Ale
to byliśmy my. Nadzy. Paskudni. Surowi.
F: Czy myślisz, że ludzie
zapominają, że głęboko w środku jesteś artystą? Masz coś do
powiedzenia.
J: Jesteśmy wielkim, łatwym
celem. Z powodu Napstera. Z powodu filmu. Rzeczy, w które ludzie
łatwo mogą celować strzałami. Usiądę i będę mówił o uczuciu,
jakie mnie ogarnia, gdy wychodzę na scenę, jaki jest to dla mnie
odlot, nowy odlot, i o szacunku, jaki ludzie okazują przychodząc
zobaczyć nas na żywo, w taka pogodę jak ta. I masz dzieciaka na
łożu śmierci, którego mówi, że chciałby tylko spotkać Metallikę
- reagujesz na to „Fuck, yeah”. Robimy to wszystko, bo to
czujemy. Ludzie zawsze na coś narzekają. Jeżeli możesz spojrzeć
sobie w twarz i stać wyprostowany i silny, jest OK. Nie możesz
się pomylić.
F: Ile jeszcze części Unforgiven
zamierzasz napisać?
J: (Śmiech) To zależy czy
kiedykolwiek sam sobie wybaczę. Więc może jeszcze parę. |