KSIĘGA GOŚCI FORUM KONTAKT

 

GŁÓWNA TEKSTY HISTORIA TRASY FOTKI

 

Death Magnetic albumem roku 2008 wg magazynu Revolver
31.01.2008


Magazyn Revolver przeprowadził wywiad z Jamesem Hetfieldem z Metalliki, by powiedzieć mu, że ostatni album zespołu, Death Magnetic zdobył w Revolverze tytuł Albumu Roku.


Zastanawiając się czy ktoś już zdradził mu ten sekret, zapytałem czy wie coś mniej więcej o tym naszym wywiadzie. Odpowiedział „Taaa, zajmie mniej więcej 20 minut”. W każdym razie, jak już zaczęliśmy, rozmawialiśmy dłużej niż 20 minut. Okazuje się, że mimo tych wszystkich otaczających ochów i achów (włączając w to nasze) na temat tego, jaki Death Magnetic jest dobry, Jaymz patrzy na wszystko z zachowaniem perspektywy. Po przedłożeniu wywiadu dla „Victory Lap”, który zamieszcza recenzje pana Mikaela Wooda, pomyślałem, że byłoby marnotrawstwem pozwolić by reszta naszej rozmowy zniknęła w eterze, więc zamieszczam ją tutaj. Miłego czytania. Współredaktor Kory Grow.

Revolver: Jesteście teraz w trasie. Czy robiliście ostatnio coś dla zabawy?
James: Mmm, głównie spaliśmy (śmiech). Poszliśmy ostatnio zobaczyć koncert The Sword. Właściwie nie oglądamy ich za często. Mam na myśli to, że chociaż są z nami w trasie, musieliśmy zobaczyć ich w małym klubie, co było wspaniałe.

REVOLVER: Zgaduję, że to potwierdziło dlaczego zabraliście ich ze sobą w trasę?
JAMES: O taak, są świetni. Chodzi mi o to, że to młode dzieciaki, człowieku, które dobrze się bawią. Wiesz, przypominają mi trochę nas samych, gdy zaczynaliśmy.

REVOLVER: Patrząc na wszystkie pochwały, które otrzymujecie, wydaje się, że pisanie o śmierci wniosło dużo życia do zespołu.
JAMES: Cóż, otarliśmy się o śmierć, pomiędzy filmem Monster i St. Anger (milczy). Wiele frazesów głosi „Nie zdajesz sobie sprawy, że żyjesz, dopóki prawie nie umrzesz”, „Nie wiesz, co posiadasz, dopóki tego nie stracisz” i są one bardzo, bardzo prawdziwe i to jest bardzo prawdziwe dla nas. Mamy ogromną wdzięczność za to, że nadal jesteśmy razem, to widać. To widać na tym albumie. Wiesz, w innych wywiadach mówiłem - potrzebujemy siebie nawzajem bardziej, niż się nienawidzimy. To proste. I na tym się teraz koncentrujemy.

REVOLVER: Czego wymagało, osobiście lub między waszą czwórką, stworzenie takiego albumu?
JAMES: Osobiście? Wiele szacunku. Dużej komunikacji i dużego skupienia. Było w tym wiele szczerości i wiesz, reagowanie szczerze jest pomocne dla projektu. Rzeczy naprawdę szczere czynią projekt lepszym. I myślę, że idzie nam z tym coraz lepiej; nasza skóra jest teraz trochę grubsza i wiesz, jesteśmy w stanie pozwolić sobie na wyrzucenie materiału, który nie pasuje. A pracując z Rickiem Rubinem wiele się o tym nauczyliśmy!

REVOLVER: Nauczyliście się znosić krytykę?
JAMES: Cóż, wiesz, wkładasz w to serce. Każdy, kto tworzy muzykę albo pisze jak ty, wie, że wkładasz w swoją sztukę serce. I kiedy ktoś to ocenia, to oczywiście boli, ale albo musisz mieć do tego zaufanie - „Tak, OK, mogę zrobić to lepiej”, albo „Część z tego, co mówią ci goście ma sens — a ta część nie ma” i przewałkować to.

REVOLVER: Czy możesz podać konkretny przykład jednej z piosenek, kiedy potrzebowałeś tej grubej skóry?
JAMES: No więc, jeśli chodzi o riffy, to jestem raczej cholernie pewny. Ale gdy chodzi o teksty, to jest jeszcze bardziej osobiste. To się bierze skądś, nawet sam nie jesteś pewien skąd. Nie ważne jak jest zewnętrzne, jest przez ciebie przetrawione; jest związane w jakiś sposób z twoim życiem. Obojętnie czy z twoim wychowaniem, czy ostatnimi wydarzeniami czy z czymkolwiek innym; jest związane [z twoim życiem] i masz w tym jakieś uczucie, a to oznacza, że istnieje możliwość, że twoje uczucia mogą zostać zranione.

Więc kiedy piszesz tekst, a ktoś mówi „Stary, to nie jest zbyt dobre” myślisz, „Wow, OK”, ponieważ ten ktoś w zasadzie mówi, że twoje życie nie jest takie wspaniałe! Tak to mniej więcej czujesz, ponieważ odsłaniasz się w tym w takim właśnie stopniu. Ale podejmowanie wyzwania - to ma dla mnie więcej sensu. Wkurzenie wszystkich i pisanie na nowo działa w jedną stronę, ale przyjęcie wyzwania zawsze jest dobre. Więc było kilka spraw z tekstami. Było dosyć sporo w kilku piosenkach, tak samo gdyby Lars wykonywał jakąś partię perkusji i my byśmy powiedzieli: „Stary, stać cię na więcej, spróbuj paru innych rzeczy”. To miało miejsce, gdy [chłopaki z zespołu] mówili „Te teksty są OK, spróbuj czegoś innego”. Było kilka takich [momentów] na tym albumie. Chłopaki nie usiedli i nie analizowali każdej drobnej rzeczy, jaką Rick zrobił na tym albumie, ale ja usiadłem w jego domu w prawie pustym salonie, gdzie właściwie ma tylko białą, skórzaną kanapę i wielki sprzęt stereo, i tam przeszliśmy przez to.

Zasadniczo szukaliśmy materiału, który by nas poruszył: „To mnie poruszyło. Tamto mnie poruszyło. Nie wiem co do cholery te słowa znaczą”, rozumiesz? Nawet (tytuł) Death Magnetic, co to do cholery jest? Nie wiem, ale to mnie rusza! Jest w tym emocja! Szukaliśmy sporo tego, również w przeszłości, nawet wcześniejsze albumy miały dużo tej zagadkowej tajemniczości. Nie wiedziałeś co to dokładnie było, ale w chwili gdy to zaśpiewałeś czy poczułeś, wiedziałeś co oznacza.

REVOLVER: Wyraźnie ludzie porównują tamte albumy z tym, szczególnie, że Rubin mówił wam, żebyście powrócili do tego stanu umysłu z 1985. Gdzie wyznaczyliście granicę pomiędzy przeszłością a teraźniejszością Metalliki?
JAMES: Cóż, możesz cofnąć się jedynie do momentu, kiedy nie będzie to przebraniem się albo nie zaczniesz stawać się osobą, jaką byłeś w przeszłości. Wtedy zaczyna to być Halloween, nagle przebierasz się w kostium, co z pewnością nie jest tym, czym jesteśmy zainteresowani. Tak więc nie byliśmy aż tak zainteresowani naszą przeszłością; uciekaliśmy od niej cały czas, a jako artysta, jeśli nie tworzysz, nie myślisz, nie wkraczasz na nowy grunt, czujesz, że nie jesteś naprawdę artystą. Nie posuwasz się naprzód. Nie jesteś naprawdę usatysfakcjonowany. Myślę, że Rick pozwolił nam trochę bardziej objąć naszą przeszłość, zatrzymać się i przyjąć pochwały za parę dobrych rzeczy, które zdarzyły się w przeszłości. I myślę, że fani mieli z tym dużo wspólnego, przy 20 rocznicy Master of Puppets. Takie rzeczy, ludzie, którzy przychodzili i mówili „Hej, wiecie, że 20 lat temu ten album został wydany?” Oo, racja. To ważne, no nie? Wydaje mi się, że tak. Słyszymy, że jest! Uczcijmy to. Wyjdźmy gdzieś. Wykonaliśmy na trasie Master of Puppets w całości, grając album od pierwszej do ostatniej nuty. To również nam pomogło objąć historię.

REVOLVER: Lars raz powiedział, że sposób w jaki ludzie traktują tamte albumy, jako klasyczne, sprawił, że chcecie odsunąć się od nich.
JAMES: Wiesz, to ma sens. To jest jak: „A! Dobra, te albumy są klasyczne - nie igrajmy z nimi! Odsuńmy się od nich jak to tylko możliwe.” I to działa również w odwrotna stronę. Są zespoły, które wciąż tworzą podobne typy piosenek, nie dlatego, że nie potrafią zrobić niczego innego, ale ponieważ tak czują. Istnieje kilka świetnych przykładów zespołów, które pozostają konsekwentne, a my baliśmy się, że taka konsekwentność po prostu oznaczała nijakość, prawie do stopnia ucieczki od naszego własnego brzmienia.

REVOLVER: Kiedy teraz słuchasz tego albumu, co ci przychodzi na myśl?
JAMES: Odrodzenie.

REVOLVER: To dosyć mocne słowo.
JAMES: Taaa. [Ten album] brzmi żywo. Jest radosny, chociaż traktuje o śmierci. Pracuje dla nas, odkąd jakby umarliśmy, ale to nie oznacza, że to się nie powtórzy. Ale możesz się podnieść, powstać z popiołów silniejszy, i wydaje się, że to właśnie zrobiliśmy. Mamy cały zespół ludzi, którzy czują tak samo - wytwórnia płytowa, załoga na trasie. Mamy czterech chłopaków w naszej załodze - są to techniczni, dźwiękowcy - którzy są z nami ponad 20 lat. Wyprawiliśmy dla tych chłopaków imprezę, żeby ich uczcić.

REVOLVER: Też są rodziną.
JAMES: Och, całkowicie. Wiesz, oni poświęcili przynajmniej połowę swojego życia dla tego zespołu, stylu życia, będąc dumnymi i lojalnymi. To dla mnie coś największego.

REVOLVER: Patrząc na albumy, które wybrałeś jako najlepsze w roku 2008 (zobacz wydanie Revolvera) wydaje się, że wciąż jesteś bardzo zainteresowany metalem.
JAMES: (Śmiech) Cóż, obecnie właściwie nie słucham radia. To czego słucham, to albo satelita albo płyty CD, więc większość materiału biorę z (programu radiowego Sirius/XM) Liquid Metal albo coś w tym rodzaju i staram się odkryć kolejną świetną rzecz, która mnie poruszy, jak wszyscy. I były chwile, kiedy byłem tym dość rozczarowany. Więc jestem po prostu szczęśliwy, że rock, hard rock, heavy metal, death metal, obojętnie - powraca. To miłe. Ta muzyka podnosi się, możesz zobaczyć ja na listach, poczuć ją, zobaczyć i usłyszeć przez radio i satelitę. Miejmy nadzieję, że pojawi się gdzieś w telewizji. Oglądasz te programy rozdania nagród i wszędzie tylko rap, black soul albo coś takiego, a nie ma rocka! Reprezentacja, człowieku! Jest mnóstwo zespołów, które niosą flagę.

REVOLVER: Powiedziałeś, że piszesz riffy teraz w trasie. Po tym, co jest na Death Magnetic, my tu w Revolverze nie możemy się doczekać, by usłyszeć, co wy chłopaki następnego zrobicie.

JAMES: Mamy nadzieje, że warto było czekać w przypadku tego albumu i jesteśmy zaszczyceni, że zostaliśmy wyróżnieni Albumem Roku przez wasz magazyn. Jesteśmy za to wdzięczni. Jest ciężko, ale móc widzieć ludzi na koncertach - o to w tym wszystkim chodzi.

 

Źródło: overkill.pl

 

 

GŁÓWNA TEKSTY HISTORIA TRASY FOTKI