|
Kirk dla The London
Paper 27.07.2009 Na kilka dni przed występem na angielskiej odsłonie festiwalu Sonisphere Kirk Hammett udzielił wywiadu witrynie The London Paper: The
London Paper: Film Some Kind of Monster z 2004 roku pokazał
Metallikę w czasie terapii, pokazał wewnętrzne walki w zespole i
Jamesa żale po rehabilitacji. Żałujecie, że film się ukazał?
Kirk Hammett: Wiesz, jestem bardzo skrytą osobą, która najlepiej rozwija się w swojej własnej samotności. Na filmie nagrany jest proces uzdrawiania, a nie trzeba być członkiem kapeli muzycznej, aby przeżyć rozstania czy wstrząsy. Musiałem więc przezwyciężyć swoje dziwactwo i w imię wyższego dobra zgodzić się na wydanie tego filmu, aby pomóc innym ludziom. The London Paper: Więc teraz Metallica jest już wesołym okrętem? Kirk Hammett: Na nowo odkryliśmy jak dużo przyjemności daje bycie w Metallice – można powiedzieć, że na nowo nauczyliśmy się latać. Dzięki temu przez co przeszliśmy wiemy jak radzić sobie ze sporami – jesteśmy dużo lepiej wyposażeni w metody radzenia sobie nawzajem ze sobą. The London Paper: Koncertujecie obecnie promując album Death Magnetic, przez wielu uważany za Wasz powrót do formy. To wasza zasługa czy wizjonerskiego producenta Ricka Rubina? Kirk Hammett: Ludzie mogą myśleć o tej płycie co tylko chcą. Faktem jest, że Rick w niesamowity sposób doprowadza ludzi, aby spróbowali czegoś, co oni mogą uważać za tabu – jak na przykład odkrycie na nowo pewnych technik i sprawdzenie, czy wciąż pasują. The London Paper: Wasze setlisty nie zawierają żadnych kawałków z wydanego w 2003 roku St. Anger. Czy to mówi coś o Waszych odczuciach co do tego albumu? Kirk Hammett: Musieliśmy nagrać tamten album, aby być w stanie nagrać Death Magnetic. To najlepszy album, jaki byliśmy w stanie nagrać w tak bardzo niecodziennych okolicznościach. The London Paper: Koncertujecie już prawie rok. Jak udaje Wam się radzić sobie bez dawnych ekscesów, jakie miały miejsce na trasach? Kirk Hammett: Chcemy spędzać czas z rodzinami, dzielimy więc koncertowanie na dwa tygodnie w trasie i dwa tygodnie poza nią jeśli są to koncerty w Europie, albo tydzień w trasie i tydzień poza nią jeśli gramy w Stanach. Dzięki temu pobudzamy oba światy w których żyjemy – świat muzyki i świat rodziny – i dzięki temu myśl o kolejnym roku w trasie nie jest dla nas tak bardzo ciężka. The London
Paper: Czy wciąż chcecie popychać heavy metal w nowe obszary,
czy wolicie skoncentrować się po prostu na byciu Metalliką?
|
