|
Robert dla
boiseweekly.com
03.12.2009
Przed koncertem w Nowym Jorku Robert
udzielił wywiadu witrynie
boiseweekly.com,
szczegóły poniżej:
„Muzyka
Metalliki to zawsze była interesująca dwudzielność. Były lata,
gdy ludzie mówili: ’Wow, Metallica gra razem z orkiestrą, a
teraz nagrywa trzy minutowy kawałek z tylko dwoma akordami”.
Wydaje mi się, że duże znaczenie ma tutaj osoba Ricka Rubina. On
połączył Larsa i Jamesa na nowo z ich czasami thrashowej muzyki.
To, co na samym poczatku powiedział to: „wyobraźcie sobie, że
znowu jesteście na początku. Jak myśleliście wtedy, gdy byliście
wolni? Jak tworzyliście kawałki takie, jak za czasów Master of
Puppets?”. Nie wiem czy nasz ostatni album to przebłysk
nowego płomienia czy też ożywienie lub podsycenie tego co już
było, ale na pewno coś nieźle wybuchło.
Na koncertach ludzi nie interesuje tylko stary materiał, nowe
kawałki wydają się ich też nieźle interesować. Ale
najstraszniejsze jest to, mam takie przeczucie, że to co mamy do
zaoferowania po Death Magnetic jest jeszcze bardziej
ekscytujące. Rozwijamy się jako kapela grająca na żywo, czuję,
że wzrastamy. Tak samo jako twórcy, to jakiś kreatywny rodzaj
współpracy. Wydaje mi się, że czeka nas mnóstwo pozytywnych
rzeczy w bliskiej przyszłości. Czy coś poza kolejnym albumem,
zobaczymy. Teraz czujemy się dobrze, czujemy się mocni.
Na ostatnim albumie James z powrotem ma swoje juju. Gdy
dołączyłem do nich w 2003 roku, to współpraca z nim była jak
kroczenie po linie. Teraz w Jamesie jest mnóstwo ognia, bawi go
bycie w zespole. Znowu bawi go granie muzyki, sprawia mu to
przyjemność. Wchodzimy na scenę, jammujemy coś z Kill ‘Em All,
gramy kawałki, których nie graliśmy od bardzo dawna.
Pogodziliśmy się z przeszłością, teraźniejszość nas bawi, ale
patrzymy też w przyszłość. Jest w tym jakaś magia i inspiracja
do tworzenia nowych kawałków, które mam nadzieję nie pozostaną
niezauważone.
„[Death Magnetic wyszedł tak późno, ponieważ] pomiędzy ostatnimi
albumami urodziła się piątka dzieci. Ja mam dwójkę, Kirk ma
dwójkę i Lars ma chłopca. Do tego dochodzą dzieciaki, które
urodziły się wcześniej, ich zajęcia szkolne – na tym spędziliśmy
wolne chwile po dwóch latach w trasie, było co robić przy takiej
mieszance. Po koncercie wrócę do domu w Kalifornii, wyląduję tam
około czwartej nad ranem, a o siódmej pojadę z dzieciakami do
szkoły. Gdy zaczynamy trasę James zawsze mówi: ”Ok, znowu
jesteśmy w trasie, w końcu się wyśpimy.””
Źródło:
overkill.pl |