James dla brazylijskiej
Fantastico Globo
12.03.2010
Fragment wywiadu Jamesa dla brazylijskiej telewizji Fantastico
Globo. Poniżej całość i tłumaczenie najciekawszych fragmentów:

Fantastico Globo: Nagraliście już trzy części Unforgiven. Czy to
co przekazujesz w tekstach odnosi się do tego co sam przeżyłeś,
osobistych walk, głębokich poszukiwań?
James: Gdybym powiedział tak,
to tak jakbym przyznał się do porażek. Zawsze gdy staram się coś
napisać, to wychodzi nie tak jakbym chciał. Zawsze jest jakoś
inaczej, idzie w inną stronę niż powinno. Mówię sobie:
‘Chciałem napisać o tym, dlaczego wyszło właśnie tak?’.
Wychodzi jak wychodzi, nie jestem w stanie kontrolować tego, w
mojej głowie, bo to wypływa z serca. Więc tak, możliwe, że tak
jest, ale nie wiem tego jeszcze. Wydaje mi się, że wszystko, co
komponujemy, wszystkie artystyczne rzeczy robimy podświadomie,
to określa naszą egzystencję, coś nam to podpowiada. Czasami
czujemy to do razu, ale czasami musi upłynąć sporo czasu.
Fantastico Globo: Twój stan
umysłu pracuje teraz w trybie ‘niewybaczalnym’ [unforgiven], czy
‘wybaczalnym’?
James: [śmiech] Unforgiven to
określenie na niemożność wybaczenia tego co było, tego co się
zrobiło, zapomnienie o innych ludziach. Nie mogę wybaczyć innym,
jeśli nie mogę wybaczyć samemu sobie, to główne przesłanie
Unforgiven III. Jest tam metafora do bycia zagubionym na morzu,
do nieznajomości swojej misji, tego co ja tu robię – wiele
rzeczy jest tam połączonych. Zawsze jest wielki znak zapytania,
tu w Twojej głowie, a my w taki właśnie sposób odpowiadamy.
Fantastico Globo: Dlaczego tak
dużo czasu zajął Wam powrót tutaj? Co macie zamiar powiedzieć
swoim fanom? Każdy prosił, abym o to spytała.
James: Ok, zdecydowanie nie
chodzi o nic osobistego, absolutnie nie mamy nic do Brazylii.
Jest tyle miejsc, na szczęście, gdzie kochają Metallikę, że mamy
bardzo wiele do odwiedzenia. Dlaczego akurat przyjazd tu na
południe, do Brazylii, zajął nam tak długo? Mieliśmy przyjechać
tu z trasą po Ameryce Południowej, ale nie był to dla nas
najlepszy czas. Nie bylibyśmy w stanie dać z siebie 110%, a tyle
chcemy dawać, nie reprezentowaliśmy za dobrze Metallikę.
Jesteśmy tu teraz aby tak właśnie zagrać i po prostu tyle to
zajęło, tak już jest. Czas w Metallice płynie wolno, bardzo
wolno – niezależnie czy chodzi o nagrywanie albumu, o
koncertowanie czy o cokolwiek innego – czas płynie wolno...
wolno, ale dobrze. Szczególnie nowy materiał wydaje się bardzo
dobrze pasować do starszych kawałków. Tworzą, razem z
publicznością, środowisko pełne emocji i dlatego właśnie to
robię – odzwierciedlam to czego fani potrzebują. Nie ma lepszego
narkotyku.
Fantastico Globo: No tak,
wyleczyłeś się z alkoholizmu.
James: Nie wyleczyłem się, ale
robię co mogę. Na to nie ma łatwego lekarstwa. Nigdy nie da się
całkowicie wyleczyć.
Fantastico Globo: Obecnie Twoje
relacje z resztą zespołu ewoluowały, znacznie zmieniły się od
czasów Some Kind Of Monster. Jak teraz radzicie sobie z
koncertowaniem, gracie w ponad 120 krajach, czy między wami jest
raczej spokojna atmosfera? Czy może są problemy?
James: Problemy zawsze mogą się
pojawić, nauczyliśmy się jednak dobrze organizować trasy –
jesteśmy w drodze, od kiedy skończyliśmy szkołę średnią. Mając
18 lat powiedzieliśmy ‘Goodbye’ wszystkim, którzy się
nami opiekowali, wyjechaliśmy. Uczyliśmy się na trasie: ‘To mój
ręcznik, wziąłem do pierwszy’ - to były pierwsze potyczki, walka
o to, co jest ci potrzebne. Te czasy były dobre, bo mieliśmy
cel, dążyliśmy do czegoś: ’Pobijemy Bon Joviego’ i takie
tam. Gdy to się skończyło to zaczęliśmy walczyć ze sobą. W końcu
zdaliśmy sobie z tego sprawę i postanowiliśmy poszukać wspólnej
misji: pokażmy światu jak dobra potrafi być Metallica, bez
picia, bez narkotyków, bez tego wszystkiego. Pokażmy, że jest to
niepotrzebne aby tworzyć dobrą muzykę, dobrą energię. Możesz
mieć rodzinę, wychowywać dzieci i wciąż jeździć na trasę, grać
jedną z najcięższych odmian muzyki. To, że staliśmy się ojcami
zmieniło nasz priorytety i sposób w jaki się komunikujemy.
Odnaleźliśmy w sobie rodziców, bo mamy dzieci, one uczą nas
więcej niż my moglibyśmy nauczyć je.
Fantastico Globo: Ale kiedyś
było fajniej?
James: Oczywiście, to budowało
charakter. Teraz wybieramy znacznie bardziej komfortowy sposób
podróżowanie, możemy zabrać ze sobą rodziny. Jestem w lepszej
kondycji umysłowej i fizycznej, pozwala mi to lepiej zagrać –
jestem wypoczęty – koncerty są przez to znacznie lepsze. Nie
musimy już wyjeżdżać na czteromiesięczne trasy i zabijać się ze
sobą, dzwonić domu gdzie dzieci mówią Ci, że tęsknią. Nie muszę
już tak, potrzebuję być blisko dzieci, nie mogę być poza domem
ponad dwa tygodnie, dla mnie to już niemożliwe.
Fantastico Globo: Macie 9 nagród
Grammy, sprzedaliście ponad 100 milionów płyt, objechaliście
cały świat... odhaczone, odhaczone, odhaczone. Czy obecnie
istnieje jeszcze jakieś wyzwanie dla Was?
James: Zagranie dzisiejszego
koncertu. To pierwsza ważna rzecz do zrobienia. Uważam, że jeśli
twoja pasja jest jednocześnie twoją pracą, to nie ma powodu, aby
przestawać, nie ma powodu, aby nie wierzyć, że coś nowego do
osiągnięcia się pojawi. Wydawało nam się, że osiągnęliśmy
wszystko, gdy przesiedliśmy się z vana do busa; ’to koniec!
Osiągnęliśmy sukces, koniec!’. tak samo przy zmianie miejsc
koncertów z klubów na stadiony. Zawsze jest coś wielkiego i
nowego, co może się wydarzyć. Jesteśmy na to przygotowani.
Fantastico Globo: Co jest teraz
główną misją Metalliki?
James: Chcemy aby jak najwięcej
ludzi było spoconych, uśmiechniętych i pozbawionych głosu na
tyle na ile to możliwe, na całym świecie [śmiech]. Chcemy też
bezpiecznie wrócić do domu, aby móc kiedyś znowu tu zagrać.
Źródło:
overkill.pl |