|
Joey Vera o Metallice
05.04.2010
W wywiadzie
dla "Inside Heavy" Joey Vera, basista Armored Saint opowiedział
o tym, dlaczego nie zastąpił Cliffa na basie w Metallice, oraz
dlaczego John Bush nie został wokalistą Metalliki:
Inside
Heavy: Byłeś postrzegany jako następca Cliffa, po tym jak zginął
on w wypadku busa?
Joey Vera: Nie do końca. Było tak, że gdy znowu się zeszli i
zaczęli przesłuchania na nowego basistę, to mieli mnóstwo
telefonów, wszyscy chcieli wziąć udział w przesłuchaniach. Mocno
się wtedy kłócili, byli przygnębieni, sfrustrowani sytuacją, w
jakiej się znaleźli, i nienawidzili tego. Zaczęli rozglądać się
za kimś, kogo znali, i tak doszli do mnie. Na tych
przesłuchaniach było mnóstwo ludzi, od początkujących, aż do
bardzo dobrych muzyków, ale głównie byli to ludzie obcy.
Powiedzieli, że najpierw chcieliby pograć z kilkoma osobami,
których znali. To był ich pierwszy krok, chcieli abym z nimi
pojammował, bo mnie znali i wtedy zobaczyliby co dalej. Gdy
dostałem telefon od nich, byliśmy w środku nagrywania albumu
Raising Fear i to było jak... no wiesz... był to zły okres dla
mnie na ten telefon, ponieważ grałem wtedy w Armored Saint,
nagrywaliśmy czwartą płytę... nie byłem wtedy gotowy na to, aby
powiedzieć: „Ok, zmieniam swoje życie”. Wtedy nie mogłem,
nie był to dla mnie dobry czas na takie zmiany. Musiałem podjąć
decyzję, a gdybym poszedł na jammowanie z nimi to zostawiłbym
wszystko to, czego dokonałem z Armored Saint i poszedłbym do
nowej kapeli. Nie to było wtedy dla mnie najwyższym priorytetem.
Musiałem więc odmówić im tego zaproszenia.
Inside
Heavy: Czytałem też na Wikipedii, że kiedy Metallica szukała
wokalisty, to miał nim być John Bush.
Joey Vera: On nigdy nie był na przesłuchaniu u nich, ale
zwrócili się do niego z taką propozycją. Było to tuż zanim
nagrali Kill ‘Em All. Musisz wziąć pod uwagę, że to było na
początku, kiedy się jeszcze kształtowali. James nie czuł się
komfortowo w roli wokalisty, nie był też początkowo zbyt dobrym
wokalistę, co zresztą sam pewnie przyzna. Na pierwszych
koncertach tu w Los Angeles wydaje mi się, że James nie grał na
gitarze, tylko śpiewał. Gdy zaczął już grać i jednocześnie
śpiewać, to dla większości z nas w tłumie miało to sens, było to
coś oczywistego. Dlatego właśnie John nie chciał do nich
dołączyć, bo to by kompletnie zmieniło to, co robili. Powiedział
Jamesowi, że to on powinien być wokalistą.
Źródło:
overkill.pl |