Acid Drinkers i Coma o
Metallice
15.10.2010
Pierwszego września ukazał się nowy album Acid Drinkers -
Fishdick Zwei - The Dick Is Rising Again, zawierający m.in.
cover “Nothing Else Matters”, z Czesławem Mozilem na
wokalu. Wywiad z Titusem (basista i wokalista) i Yankielem
(gitarzysta) przeprowadził Jacek Walewski z serwisu
Magazyn Gitarzysta
i nie omieszkał on zadać im kilka interesujących nas pytań. Cały
wywiad znajdziecie na stronach witryny
Magazyn Gitarzysta:

Titus: My po prostu nie umiemy -
zauważyłem to! - poważnie podejść do tego, co robimy. Czy
zresztą jest jakiś rockowy numer "poważny"?
Yankiel: "Dorosłe dzieci" może…
Titus: "Tak, "Dorosłe dzieci" są poważnym numerem. Nie jesteśmy
w stanie skomponować czegoś takiego "Dorosłe dzieci two". "One"
Metalliki jest poważnym numerem. Tam są fragmenty filmu "Johnny
poszedł na wojnę". Jest to tak poważne, że my byśmy czegoś
takiego nie nagrali. Jesteśmy ulepieni z zupełnie innej gliny
niż nasi ulubieni Kalifornijczycy spod M ze strzałą.
Jacek: Odnośnie Metalliki, można zauważyć, że oni również po
śmierci Burtona nagrali płytkę z coverami…
Titus: Tak? Nie wiedziałem, ponieważ nie jestem ekspertem od
dyskografii Metalliki…
[...]

Jacek: Dużo kapel uważa, że nagrywając covery danego zespołu
składa mu hołd. U was brzmi to bardziej jak jakaś muzyczna
demolka…
Titus: Zgadza się. Na tym polega coverowanie. Dobry cover, z
jajem, obdarzony mięchem nie przypomina oryginału. Tak mi się
przynajmniej wydaje… To jest interpretacja kogoś. Dlatego np.
"New York, New York" to dla mnie hołd dla Franka Sinatry.
Jednocześnie cover, ale ten numer jest zrobiony po naszemu. Jaki
sens miałoby zrobienie przez Acid Drinkers wersji brzmiącej
dokładnie tak samo jak oryginał. W sumie nie byłoby problemu.
Trzeba zatrudnić big band i ja bym to zaśpiewał. Podejrzewam
jednak, że to by nie wyszło. Ponadto ja brzmię i nie umiem tak
śpiewać jak Frank.
[...]
Jacek: Kiedyś Ty, Titus albo Litza wspomnieliście, że
chcieliście nagrać "Black Magic" Slayera w stylu reggae. Nie
chcieliście teraz wrócić do tego pomysłu?
Titus: Nie, w konwencji reggae "Black Magic" raczej… nie.
Ale co można zauważyć, coś co Litza już kiedyś, szesnaście lat
temu mówił, że warto zagrać Slayera w wersji reggae. Teraz
Slayer jest nagrywany w wersji country. Ten zespół musi na nas
wywierać duży wpływ. Podejrzewam, jak wspominałem już dzisiaj, w
kwestii Slayera, że po "Reign In Blood" ludzie powinni odpuścić
sobie granie thrashu. Ze mną na czele. Już raczej nie uda się
więcej dynamiki, dziczy gitarowej i bębnowej. Można grac
szybciej, niżej się nastroić, wycharczeć płuca w sito. Coś
takiego jak "Reign In Blood" nie udało się uzyskać od ’86 r. Co
prawda, nie śledziłem thrash metalu jakoś z zapartym tchem, bo
wtedy uznałem, że to już mało kto przeskoczy. Myślę, że
podskórnie czujemy, że odgrywanie Slayera w oryginalnej wersji,
ich np. "Angel of Death" nie ma sensu. Jeśli mamy już brać się
za bary z Kingiem i spółą, to musimy to zrobić zupełnie od dupy
strony.
Jacek: No i zrobiliście, bo nagraliście "Season In The Abyss"
w wersji country.
Titus: Zgadza się… Taka jest amerykańska kultura.
Północny-wschód, Bay Area - grają szybko, ale przesuń się 1200
km na południe i to zabrzmi już zupełnie inaczej. (śmiech)
Jacek: Wspomnieliście wcześniej o Metallice. Przerobiliście
także "Nothing Else Matters". Mam nadzieję, że się nie obrazicie
jeśli powiem, że w zwrotkach wasza wersja brzmi jak utwór
weselny.
Titus: Instrumentarium jest wręcz weselne! Czesław idealnie
nadawał się, żeby podać to w takim instrumentarium, które Acids
na co dzień omijają szerokim łukiem. "Nothing Else Matters" jest
- to zresztą kolega Yankiel rzucił tę tezę - lekko klezmerskim
numerem.
Yankiel: W oryginale już taki trochę jest. Oczywiście jest to
tam wszystko zamaskowane przez nich…
Jacek: A czy od początku Czesław miał śpiewać ten numer?
Titus: Tak, jak już to tylko Czesław. Nikt inny nie wpadłby
na taki dziki pomysł, żeby śpiewać "Nothing Else Matters" w
oryginale! Ja pierwsze nie lubię tego typu ballad i deklaracji
16-letniego chłopca "never care what they say". To przerabiałem
w podstawówce w 7 i 8 klasie. Ale podane już w sosie
dancingowo-wiejskim nabiera to troszeczkę innego wymiaru i staje
się bardziej strawne.
Jacek: Z repertuaru Mety nagraliście kiedyś też "Seek &
Destroy" akustycznie", które w czasie koncertów graliście w
wersji bliższej oryginałowi. Czy myśleliście, żeby "NEM" też
grać z czadem na koncertach?
Titus: Nie, albo z Czesławem i klarnetem albo wcale!
[...]
Jacek: Ok. Musimy kończyć. Niedawno grała u nas Wielka
czwórka thrashu. Byliście może na koncercie i czy to prawda, że
na początku lat 90. mieliście szansę zagrania przed Metalliką i
AC/DC.
Titus: Była taka szansa, w ’91 roku. Z tego co wiem rozbiło
się o pieniądze i wcale się nie dziwię… Jeśli chodzi o koncert
Wielkiej czwórki nie udało mi się być, ponieważ musiałem skosić
koniczynę. Yankiel był.
Yankiel: Ja byłem, ale w Pradze. Było świetnie, spełnienie
marzeń z dzieciństwa.
Jacek: Nie uważasz, że to była bardziej Metallica i supporty?
Yankiel: Hmm, może trochę…
W wywiadzie dla witryny
Onet.pl
Piotr Rogucki, wokalista zespołu Coma, opowiadając o ostatniej
płycie zespołu - Symfonicznie, będącej zapisem wspólnego
koncertu zespołu i Orkiestry Symfoników Gdańskich i porównanej
przez dziennikarza m.in. do S&M Metalliki, powiedział m.in.:
„My nie mieliśmy absolutnie takich zamiarów, ani takich ambicji,
żeby wybijać się nad... ponad Metallikę. Zresztą nie sądzę, żeby
Metallica po wydaniu naszej płyty czuła się jakoś zagrożona
specjalnie, wiesz [śmiech]. Po prostu dostaliśmy propozycje
zagrania takiego koncertu i z niej skorzystaliśmy.
[...]
Naszym jedynym celem i jedynym sukcesem jaki sobie zakładamy i
chcemy osiągnąć to jest granie koncertów za granicą. Nie mówię
ze mają to być koncerty rzędu Metallica symfonicznie, albo wiesz
Rammstein, tylko po prostu chcemy zobaczyć jaka będzie reakcja
publiczności na naszą muzykę.”
Źródło:
overkill.pl |